Ugoda z holenderskim Eureko, mniejszościowym akcjonariuszem PZU, wstępnie zaakceptowana przez rząd w grudniu ub.r., przewidywała, że akcje największego w Europie Środkowej ubezpieczyciela pojawią się na warszawskiej giełdzie jeszcze w tym półroczu. W styczniu, gdy powołano komisję śledczą, która miała zbadać kulisy I etapu prywatyzacji PZU oraz podpisania aneksów w 2001 r., wiadomo było, że debiut przesunie się w czasie.

Jeszcze nie tak dawno minister skarbu Jacek Socha przekonywał, że upublicznienie PZU możliwe jest pod koniec 2005 r., po zakończeniu prac komisji śledczej. Na przesunięcie terminu nie chciało się zgodzić jednak Eureko. Zażądało, aby rząd wykonał umowy z 2001 r., które przewidywały, że inwestor ma prawo kupić kolejne 21% akcji PZU w ofercie publicznej, dzięki czemu przejęłoby kontrolę nad ubezpieczycielem. Jednocześnie Holendrzy oznajmili, że czekają na wyrok arbitrażu w postępowaniu, które wytoczyli Polsce (inna sprawa, że jednocześnie zadeklarowali, że nadal mogą siąść do rozmów z ministerstwem skarbu).

M.in. z powodu śledztwa speckomisji, a także "nieustępliwości" Eureko od stycznia nie rozstrzygnięto przetargu na doradcę prywatyzacyjnego, choć wcześniej resort maksymalnie skracał terminy, w jakich kandydaci mieli przedstawiać swoje oferty. Na werdykt czekały cztery konsorcja: Credit Suisse First Boston z DM BZ WBK, CA IB Financial Advisers z CA IB Securities i Bankiem BPH, polski oddział HSBC Investment Services i BDM PKO BP oraz Citigroup Global Markets Polska z DM Banku Handlowego. Wczoraj jednak resort niespodziewanie unieważnił przetarg. Powód? Jak podaje komunikat "z uwagi na istotną zmianę okoliczności, powodującą, że prowadzenie postępowania lub wykonanie zamówienia nie leży w interesie publicznym, czego nie można było wcześniej przewidzieć". Decyzja ministerstwa praktycznie przekreśla szanse na to, że do debiutu PZU mogłoby dojść jeszcze w tym roku.

Artur Szeski, analityk CDM Pekao

Szkoda, bo tak duża oferta, jaką byłaby bez wątpienia sprzedaż PZU, zawsze korzystnie wpływa na giełdę. Spółka o takiej kapitalizacji i free float przyciąga na parkiet zarówno dużych zagranicznych inwestorów, jak i drobnych graczy. Ale to że nie ma szans, żeby PZU pojawiło się w tym roku na giełdzie, wiadomo było już od jakiegoś czasu, więc informacja o odwołaniu przetargu nie wpłynie raczej na rynek.