To, że czwartkowy handel papierami skarbowymi rozpoczął się przy wyższych, niż w środę cenach, dziwić nie powinno. Jednak to, że już na początku sesji do głosu doszli sprzedający, mogło być pewną niespodzianką. Zwłaszcza że rynki bazowe miały się nieźle, a w uszach brzmiał jeszcze gołębi komunikat po posiedzeniu RPP. Przecena była jednak stosunkowo nieduża. Później na rynku powiało kompletną nudą. Tak było do czasu publikacji danych z rynku pracy USA. Wzrost liczby nowych bezrobotnych szybko przełożył się spadki rentowności papierów amerykańskich, a w ślad za nimi również europejskich. Jednak nad Wisłą optymizmem powiało dopiero po publikacji naszego deficytu obrotów bieżących, który w styczniu okazał się być znacznie niższym od oczekiwań rynku. W rezultacie notowania papierów skarbowych zakończyły się nieco powyżej cen z otwarcia. Obligacje dwuletnie OK0407 dawały rentowność 5,42%, pięcioletnie PS0310 5,49% a dziesięcioletnie DS1015 5,46%. Krzywa dochodowości uległa więc lekkiemu spłaszczeniu.
W najbliższych dniach trudno nie pozostawać optymistą. Jednak dziś o 15,30 kolejne, bardzo ważne, dane z rynku pracy w USA. Nie zdziwię się więc, jeśli to rynki bazowe pokierują rozwojem sytuacji również w Polsce.