Reklama

Zbyt szumne obietnice

Od dziś kierowcy ciężarówek mieli korzystać z koncesyjnych autostrad bez opłat. Niestety, na obietnicach się skończyło.

Publikacja: 02.04.2005 07:58

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad od dłuższego czasu zapowiadała, że zrobi wszystko, aby już 2 kwietnia kierowcy ciężarówek nie płacili myta. Wynegocjowała nawet z koncesjonariuszami - Autostradą Wielkopolską i Stalexportem - kwoty rekompensat za utracony przychód (w tym roku miało to być łącznie ok. 200 mln zł). - Jesteśmy gotowi do nowych rozwiązań - mówili nam rzecznicy prasowi obu spółek. Resort infrastruktury nie zdążył jednak przygotować stosownych nowelizacji ustaw - o transporcie drogowym i o płatnych autostradach. Bez nich nie ma mowy, aby zarządcy zmienili taryfikatory.

Skąd to zamieszanie? Oto Komisja Europejska zauważyła, że tak naprawdę przewoźnicy opodatkowani są w Polsce dwukrotnie. Oprócz myta wykupują jeszcze winiety, uprawniające do korzystania z dróg krajowych (kosztują 50zł/dzień). Takiej sytuacji nie ma w innych krajach Unii. Stosują one dwa warianty: albo płatne autostrady (Francja, Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania, Węgry), albo różne rodzaje winiet (Niemcy, Austria - stosują taksowanie elektroniczne na wszystkich drogach krajowych; Czesi czy Słowacy - nalepki na szybach). Bruksela dała nam czas do 1 stycznia tego roku na wybór którejś z opcji.

Choć kierowcy TIR-ów mogą się czuć rozgoryczeni, powinni jeszcze uzbroić się w cierpliwość. - Robimy wszystko, aby zdążyć z uchwaleniem ustaw przed końcem kadencji. Wszystko jednak w rękach Sejmu - informuje Ryszard Nałęcz, dyrektor biura prasowego resortu. Tymczasem jeszcze 14 marca szef GDDKiA informował na stronach internetowych ministerstwa, iż "prowadzi negocjacje, aby kierowcy ciężarówek wjechali na autostrady bez dodatkowych opłat od 2 kwietnia". Co na to wszystko koncesjonariusze? - Na bramkach umieściliśmy informację, dlaczego wjazd na autostradę nadal jest płatny. Mamy nadzieję, że kierowcy to zrozumieją - mówi Alicja Rajtar, rzecznik Stalexportu Autostrady Małopolskiej.

Komentarz

Wilk, owca a sprawa polska

Reklama
Reklama

Resort infrastruktury długo miał nadzieję, że

w przypadku naszych rozlicznych autostrad

"i wilk będzie syty, i owca cała". Niestety, trzeba się było zdecydować - albo rezygnujemy z winiet (skąd wówczas wziąć pieniądze na remont dróg?), albo umawiamy się z koncesjonariuszami (za nimi stoją jednak trudni partnerzy - międzynarodowe banki).

Tak naprawdę za bardzo chyba zapatrzyliśmy się

w sukcesy brytyjskiego M6Toll, hiszpańskiego Vinci czy autostradowych spółek francuskich. Nasi urzędnicy chwalili system partnerstwa publiczno-prywatnego. Strach pomyśleć, ile kosztowałyby rekompensaty za TIR-y, gdyby autostrad udało się "zrealizować" więcej. Strach pomyśleć, co się będzie działo po 1 stycznia 2007 r., do kiedy powinniśmy wdrożyć w Polsce

w pełni elektroniczny system taryfikacji - czyli tzw. eurowiniety.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama