Finansują m.in. Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, samorząd, czyli Polską Izbę Ubezpieczeń. Opłaty naliczane są najczęściej jako określony procent przypisu składki brutto, zatwierdzany co roku przez ministra finansów. Procent przypisu wzrósł w ub.r. o 11,6%, do 27,63 mld zł. Prognozy mówią, że w tym roku zwiększy się o kolejne 10%. O tyle też zwiększyć się powinny dochody wymienionych wyżej instytucji.
Urzędnicza (nie) zaradność
Powodów do narzekań nie powinien mieć Rzecznik Ubezpieczonych. Nie dość, że skorzysta na wzroście przychodów ze składek, to jeszcze w tym roku firmy ubezpieczeniowe muszą oddawać na jego utrzymanie większą część (o 7,6%) pozyskanych od klientów pieniędzy. Można szacować, że z tych dwóch powodów ubezpieczyciele zasilą tegoroczny budżet biura Rzecznika kwotą o 0,33 mln zł wyższą niż w ub.r. (w ujęciu procentowym jest to około 18,3%). Na co zostaną przeznaczone pieniądze? - Liczba skarg klientów firm ubezpieczeniowych kierowanych do nas wzrosła w ub.r. o 30%, co przekłada się również na wzrost kosztów ich obsługi technicznej i merytorycznej. Część pieniędzy przeznaczymy na sądownictwo polubowne - stwierdził Aleksander Daszewski, zastępca dyr. Biura Rzecznika.
Z owoców wzrostu rynku skorzysta także KNUiFE i obsługujący ją urzędnicy (na jej utrzymanie łożą również towarzystwa emerytalne). Obowiązkowe składki wprawdzie nie wzrosną (0,0665% przypisu z poprzedniego miesiąca), ale można szacować, że dzięki rosnącym przychodom ze sprzedaży polis, do kasy nadzoru wpłynie dodatkowo 1,84 mln zł. Tymczasem, np. tylko w ostatnim roku, liczba towarzystw, które podlegają nadzorowi KNUiFE, spadła o osiem.
Swoi bardziej oszczędni?