Reklama

Wiceprezesi górą

Najlepiej wynagradzanym prezesem banku w 2004 r. był kierujący BPH Józef Wancer. Zarobił ponad 3 mln zł. Nie dorównał jednak wiceprezesowi Handlowego Sunilowi Sreenivasanowi, który otrzymał dwa razy tyle.

Publikacja: 04.04.2005 09:11

Często lepiej być wiceprezesem, niż prezesem banku. To pierwsze wnioski, jakie nasuwają się z lektury raportów rocznych za 2004 r., w których spółki, po raz pierwszy, zamieściły wynagrodzenia poszczególnych członków zarządu i rad nadzorczych, a nie jak do tej pory wynagrodzeń łącznych.

Bogusław Kott

nie jest liderem

Choć naturalne wydawałoby się, że najlepiej uposażeni powinni być prezesi, w licznych przypadkach to ich zastępcy zarabiają dużo więcej. Najdrastyczniejszym przykładem jest tu Pekao, gdzie niemal wszyscy członkowie zarządu zarobili w 2004 r. więcej niż kierujący bankiem Jan Krzysztof Bielecki. Zaskoczeniem są też "niewielkie" płace Bogusława Kotta. Od lat uważa się, że prezes Millennium pobiera najwyższe apanaże w polskiej bankowości, raport pokazał jednak, że prawdopodobnie przypisywano mu część pieniędzy wiceprezesów - Julianny Boniuk-Gorzelańczyk i Wojciecha Haase. Ci otrzymują ponad połowę więcej niż on. Nie można jednak zapomnieć, że Bogusław Kott zasiada także w zarządzie portugalskiego BCP, które kontroluje polski bank. Jakie wynagrodzenie otrzymuje z tego tytułu, nie udało nam się dowiedzieć.

Więcej dla ekspatów

Reklama
Reklama

Zaskakujące różnice jeszcze bardziej dają o sobie znać w Handlowym. W tym banku wiceprezes Sunil Sreenivasan zarobił niemal 5,9 mln zł i było to ponad dwukrotnie więcej niż Sławomir Sikora, szef banku. Jak wynika z naszych danych, stawka Sunila Sreenivasana była największa, jaką wypłacono menedżerom w polskich giełdowych bankach w 2004 r. Prezesa Handlowego wyprzedził też inny ekspata z zarządu - Philip King, z kwotą ponad 2,8 mln zł. Podobnie jest w BZ WBK, gdzie prezesa Jacka Ksenia dubluje jego zastępca Cornelius O?Sullivan z płacą przekraczającą 2,6 mln zł.

Wiceprezesom BPH, zarobków przekraczających przeważnie 2 mln zł, może pozazdrościć wielu szefów. W banku tym jednak sprawa jest jasna - najwięcej, ponad 3 mln zł, otrzymuje Józef Wancer. On też jest najlepiej opłacanym prezesem giełdowych banków.

Prawdopodobnie drugim w rankingu byłby Brunon Bartkiewicz, gdyby kierował ING BSK cały rok. Za 5,5 miesiąca pracy otrzymał 1,4 mln zł. Kolejne miejsce, dzięki rocznym wpływom 2,45 mln zł należy do Sławomira Sikory z Handlowego. A dopiero czwarty jest Bogusław Kott z zarobkami 2,1 mln zł. Na piątej pozycji plasuje się z 2 mln zł Marek Kulczycki, prezes wycofywanego właśnie z giełdy Deutsche Bank PBC. Nie wiadomo, jak ukształtuje się roczna płaca szefa BRE Banku Sławomira Lachowskiego, który obejmował najwyższe stanowisko tylko przez dwa ostatnie miesiące roku. Wcześniej był wiceprezesem.

Średnia półtora miliona

Na tym kończy się lista kilkumilionowych wynagrodzeń prezesów. Pozostali zadowalają się kwotą ok. 1 mln zł. Wyjątkiem jest tu oczywiście Andrzej Podsiadło, prezes PKO BP. Bank jest spółką z przewagą Skarbu Państwa w akcjonariacie i nadal podlega rygorom ustawy kominowej regulującej zarobki członków zarządów. PKO opublikuje raport roczny 7 kwietnia, nie mamy więc jeszcze pełnych danych. Z informacji zamieszczonych w prospekcie wynika, że w 2003 r. zarobił 213 tys. zł, a w I połowie ub.r. ponad 89 tys. zł.

Złote spadochrony

Reklama
Reklama

Z sektorem bankowym rozstał się w minionym roku Wojciech Kostrzewa. Wieloletni prezes BRE Banku za 10 miesięcy otrzymał też sporą odprawę. Łącznie na jego konto wpłynęło prawie 5,4 mln zł. Ponad 2,7 mln zł za 5 miesięcy pracy wypłacił ING Bank Śląski odchodzącemu prezesowi Marianowi Czakańskiemu. Ale to nic wobec odpraw dla Anny Rapackiej i Jerzego Zdrzałki z Millennium. Razem z odprawami otrzymali łącznie ponad 12,3 mln zł.

Już trzeba ujawniaćKomisja Papierów Wartościowych i Giełd chce, by mniejszościowi akcjonariusze mieli zapewnione interesujące ich informacje i przynajmniej znali poziom płac ustalanych przez inwestorów strategicznych i finansowych. Inwestorów interesuje, jaką wagę firma przywiązuje do marketingu, finansów czy produkcji. Wynagrodzenia osób odpowiedzialnych za te obszary powinny ułatwić taką ocenę. Zasadę tę stosuje większość rozwiniętych rynków europejskich. Taki wymóg obowiązuje w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Holandii, Szwecji, Czechach, we Włoszech i na Węgrzech. W Polsce zmiana prawa w tym zakresie nastąpiła 1 maja tego roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama