Kolejny raz lepiej wypadły rynki wschodzące niż dojrzałe. Pierwsze zyskały w ujęciu dolarowym przeciętnie 0,6%, drugie straciły 2%. Wśród sektorów jeden przyciągał dużą uwagę. Kursy spółek z branży energetycznej mocno szły w górę - w ślad za rosnącą ceną ropy naftowej. Na początku marca indeks opisujący notowania tej grupy firm na świecie zyskiwał blisko jedną piątą, by ostatecznie kwartał skończyć prawie 11-proc. wzrostem. Na nieco wyższym poziomie niż kwartał wcześniej były jeszcze papiery z sektora materiałów do produkcji, w skład którego wchodzi wiele spółek wydobywczych (korzystnym czynnikiem były wysokie ceny surowców), a także z branży dóbr niewrażliwych na zmiany koniunktury gospodarczej (generalnie sprzedawcy i producenci artykułów pierwszej potrzeby) oraz użyteczności publicznej. Jednak we wszystkich trzech przypadkach zwyżka nie przekroczyła 1%. Pozostałe sześć sektorów, wchodzących w skład globalnego indeksu S&P Global 1200, zanotowało spadek. Spółki technologiczne i telekomunikacyjne zniżkowały przeciętnie o ponad 6%, finansowe i działające w branży dóbr wrażliwych na wahania koniunktury gospodarczej po ponad 4%. Firmy przemysłowe i z sektora ochrony zdrowia straciły odpowiednio 1,2% oraz 0,7%.
Bardzo ważne sektory z punktu widzenia ogólnej koniunktury na globalnym rynku akcji - finansowy, technologiczny oraz dóbr wrażliwych na wahania koniunktury - mają łącznie 46-proc. udział w indeksie. Wszystkie wypadły źle w I kwartale. Można z tego wnioskować, że wśród inwestorów narasta przekonanie o nieuchronności dalszych podwyżek stóp procentowych. Wyższe koszty pieniądza negatywnie odbiłyby się na kondycji branży finansowej. Większe koszty obsługi zadłużenia i droga ropa ograniczyłyby wydatki konsumentów i przedsiębiorstw, prowadząc do osłabienia wzrostu gospodarczego. Czy inwestorzy trafnie przewidują przyszłość i czy zapowiada się pogorszenie koniunktury gospodarczej na świecie? Są powody, by sądzić, że mają rację.
Sygnały spowolnienia
już się pojawiły
Wzrost globalnej produkcji przemysłowej zwolnił na początku tego roku do 6,5% z 9,3% w maju 2004 r. Dynamika wciąż jest jeszcze znaczna, ale jednocześnie - wnioskując na podstawie danych z przeszłości - trudno oczekiwać ponownego przyspieszenia. Przez ostatnie 45 lat tempo wzrostu globalnej produkcji zaczynało się zmniejszać, gdy dynamika osiągała 7-11%. Nigdy nie przyspieszało ponownie wcześniej niż przed osiągnięciem poziomu 3% lub mniej. Przeciętnie tendencja odwracała się po spadku do 1,5%, który zabierał 21 miesięcy. W ostatnim przypadku w grudniu 1999 r. wzrost zatrzymał się po sięgnięciu 6,8%, spadek trwał 24 miesiące i wyniósł 8,9 pkt proc. (dynamika wzrostu w grudniu 2001 r. wyniosła -2,1%).