Po 1 maja ub.r. krajowe firmy ubezpieczeniowe działają na w pełni otwartym unijnym rynku. Ich zachodnioeuropejscy konkurenci nie muszą już otwierać u nas swoich spółek córek, wystarczy że uzyskają notyfikację Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, i już mogą zawierać bezpośrednio z centrali, np. w Londynie czy Paryżu, umowy z polskimi klientami.
Rośnie konkurencja?
Zainteresowanie zachodnich operatorów naszym rynkiem jest bardzo duże. Liczba tzw. notyfikacji rosła lawinowo w pierwszych miesiącach po wstąpieniu Polski do Unii. W szczytowym lipcu nasz nadzór wydał blisko 40 zgód, potem impet nieco osłabł, choć jeszcze w grudniu przybyło 26 nowych operatorów. Obecnie może działać u nas 188 zagranicznych firm. Dla porównania, krajowych zakładów jest 68.
Choć liczba nowych notyfikacji już tak szybko nie rośnie - w nowym roku wydano ich "tylko" 13, przy czym w marcu żadnej - to liczba zagranicznych towarzystw jest już blisko 3-krotnie większa niż krajowych podmiotów. Ta dysproporcja będzie się tylko pogłębiać. Powód? Niewielkie zainteresowanie zakładaniem u nas nowych podmiotów - w ub.r. KNUiFE wydała zezwolenie tylko dla TUW Bezpieczny Dom.
Widoczne symptomy