Nastrój apatii wywołany żalem z powodu odejścia wyjątkowego człowieka udzielił się inwestorom. Apatii zabarwionej pesymizmem, bo kupno na sesji pojawiało się rzadko, co w efekcie powodowało niekiedy duże, kilkuprocentowe przeceny mniejszych walorów. Do wzrostów niezbędny jest entuzjazm lub chciwość. Przychodząc rano do pracy zastanawiałem się nad celowością handlu giełdowego w tych dniach żałoby narodowej. Giełda jest co prawda częścią światowego systemu finansowego, lecz przecież po 11 września NYSE i Nasdaq były nieczynne przez dłuższy czas.
Pesymizm szczególnie widoczny był w notowaniach kontraktów terminowych, których notowania przez większość część dnia oscylowały około 20 pkt. poniżej indeksu. Przed sesją spodziewano się spadków z powodu minusów na zachodzie, które z kolei wynikły ze wzrostu cen ropy. Drugim ważnym powodem do spadków jest techniczna sytuacja indeksu. Ten bowiem, podjął w piątek próbę domknięcia luki bessy. O ile w początkowej fazie sesji indeks pokonał ten opór, o tyle osłabł w jej dalszej fazie i w efekcie powstała świeca o czarnym korpusie.
Poniedziałkowe notowania rozpoczęły się stosunkowo wysoko, co było pewnym zaskoczeniem, tym bardziej, że w ciągu pierwszych 10 minut indeks wspiął się aż do 2008 pkt. Odbyło się to przy znikomym obrocie, lecz zdołało przecież zdezorientować nastawione na spadek kontrakty terminowe. W ciągu następnych 15 minut indeks zapikował w dół aż o 20 pkt. Krótko po 11-tej osiągnął dołek (1975 pkt) i od tej pory powoli odrabiał straty. Większość spółek zanotowała spadki, a sytuację ratował tylko PKN Orlen, który zwykł reagować zwyżką na wzrost cen ropy.
Niski wolumen nie neguje możliwości dalszych zniżek. Z powodu braku popytu rynek będzie się prawdopodobnie obsuwał co dzień przy małych obrotach. W tych dniach okaże się, jak duża jest głębokość podaży. W pesymistycznym wariancie WIG20 nie zatrzyma na wsparciu 1930 pkt, lecz dopiero na dolnym ograniczeniu kanału w okolicy 1870 pkt. Ale to są już za daleko idące dywagacje.