Zapisy na sprzedaż papierów w publicznym wezwaniu przyjmuje zwykle jedno biuro maklerskie, pośredniczące w operacji. Klienci innych brokerów muszą najpierw zablokować walory na swoich rachunkach i pobrać świadectwa depozytowe. Za dokumenty płacą - zwykle od kilku złotych do 10 zł za każdy. - Do tego płacą prowizje maklerskie od sprzedaży akcji według obowiązujących stawek. Ale płacą raz, czyli np. w macierzystym biurze. W biurze, które przyjmuje zapisy w wezwaniu już nie, bo ten broker jest wynagradzany przez emitenta - wyjaśnia Grzegorz Leszczyński, prezes Internetowego Domu Maklerskiego.
Czy fiskus zalicza te wydatki do kosztów pomniejszających podstawę opodatkowania, a co za tym idzie podatek (19%) od dochodu ze sprzedaży walorów? To - jak się okazuje - zależy od tego, kto jest wzywającym.
Różnica w definicji
Jeżeli wzywający to spółka, która wyemitowała akcje, a teraz je skupuje w celu umorzenia (buy back) - prowizja od sprzedaży papierów czy opłata za świadectwo nie jest podatkowym kosztem. Jeżeli wzywającym jest ktoś inny - tak. Takie stanowisko reprezentują np. mazowieckie urzędy skarbowe.
- Odpowiedziałem na wezwanie spółki realizującej buy back. Rozliczałem się w Pierwszym Mazowieckim US. Urząd zaliczył do kosztów tylko cenę zakupu akcji oraz prowizję maklerską uiszczoną w związku z ich kupnem. Ale nie uwzględnił wydatków poniesionych na świadectwo depozytowe - skarży się nam drobny inwestor, który chciał zachować anonimowość.