Reklama

A miało być tak pięknie...

Minął okres początkowej fascynacji inwestorów rynkiem walutowym. Nie najlepsze wyniki firm zarządzających na foreksie w ubiegłym roku zbiegły się w czasie z hossą na rynku akcji. Do tego doszły jeszcze różnego rodzaju problemy związane z funkcjonowaniem platform obrotu.

Publikacja: 07.04.2005 08:50

Popularność rynku walutowego wśród inwestorów zaczęła szybko rosnąć na początku 2003 r., niedługo po tym, jak liberalizacja prawa dewizowego otworzyła wrota do legalnej spekulacji na foreksie. Boomowi na waluty sprzyjał marazm panujący wówczas na giełdzie w Warszawie - indeks WIG20 pozostawał w trendzie bocznym, a niska zmienność zniechęcała najbardziej aktywnych graczy do rynku kontraktów terminowych.

Forex zaczął zyskiwać wśród indywidualnych inwestorów opinię niemal raju dla spekulantów, gdzie cały czas panują trendy (w przeciwieństwie do rynku akcji, których kursy mogą nawet przez miesiące pozostawać w konsolidacji), analiza techniczna sprawdza się znacznie lepiej niż na innych rynkach, niskie koszty transakcyjne zachęcają do dużej aktywności, a ogromna dźwignia finansowa (1:100, a niekiedy nawet większa) umożliwia wykorzystywanie nawet niewielkich drgnięć kursów. Wizja szybkiego wzbogacenia się sprawiła, że na forex ruszyło liczne grono graczy, głównie tych zajmujących się daytradingiem, czyli spekulacją nastawioną na częste zawieranie transakcji (kilka, kilkanaście razy dziennie).

Rzeczywistość zweryfikowała te wyobrażenia. Pojawiły się różnego rodzaju problemy - począwszy od tych związanych z technicznym funkcjonowaniem platform handlu, a skończywszy na prostym fakcie, że forex nie zwalnia inwestora od konieczności stworzenia strategii, jej realizacji, radzenia sobie ze stratami i emocjami.

Zawodne platformy

Regularnie na internetowych forach dyskusyjnych dotyczących foreksu pojawiają się głosy niezadowolonych graczy, narzekających na problemy techniczne takie jak zerwane połączenia z platformą transakcyjną czy spowolnione przetwarzanie danych. Część tych problemów wynika z niedoskonałości samych systemów obrotu (które np. nie mogą poradzić sobie z nadmiarem zleceń w chwilach wzmożonego obrotu na rynku) lub też czynników niezależnych od brokerów (np. z winy dostawców usług internetowych). Kłopoty techniczne dają się we znaki zwłaszcza graczom nastawionym na częste zawieranie transakcji w ciągu dnia i stosującym dużą dźwignię finansową. Opóźnienie w realizacji zlecenia może wówczas oznaczać stratę gotówki lub utraconą okazję inwestycyjną. Z drugiej strony, podobne problemy techniczne zdarzają się też niekiedy w przypadku internetowych biur maklerskich, obsługujących rynek akcji i kontraktów terminowych.

Reklama
Reklama

Poślizgi

W połowie zeszłego roku pojawił się kolejny problem. Był on związany z tym, że rynek walutowy często gwałtownie reaguje na napływające informacje. Gracze w napięciu oczekują np. na dane z amerykańskiego rynku pracy, które uznawane są za barometr zmian zachodzących w największej gospodarce świata. Nagłe skokowe ruchy kursów światowych walut w takich sytuacjach mogą przełożyć się na pokaźny zarobek lub pokaźne straty - w zależności od tego, czy spekulant dobrze przewidział, jakie będą dane ekonomiczne oraz jaka będzie reakcja rynku. Do niedawna realizację takiej strategii ułatwiały warunki oferowane przez platformy transakcyjne - klientom gwarantowano, że ich zlecenia stop (pojawiające się na rynku, gdy kurs osiągnie założony poziom) będą realizowane po aktualnej cenie. W przypadku gwałtownych zmian notowań gwarantowane zlecenia miały niebagatelne znaczenie. Z czasem okazało się jednak, że brokerom to się nie opłaca. Większość z nich wycofała się z bezwarunkowego gwarantowania zleceń. Na stronach internetowych brokerów pojawiły się niezbyt precyzyjne komunikaty mówiące o tym, że zlecenia stop nie będą gwarantowane w czasie skokowego wzrostu zmienności kursów.

Słabe wyniki zarządzania

To, że spekulowanie na rynku walutowym nie jest sprawą prostą, przekonują ostatnie wyniki osiągane przez profesjonalnych zarządzających - zarówno polskich, jak i zagranicznych. Ktoś, kto ponad rok temu powierzył środki debiutującej wówczas firmie Intermarket Service, stracił blisko 4% (luty 2004 - styczeń 2005). Do końca ub.r. IMS zarobił 2%. Dobra passa trwała do września - w najlepszym momencie zyski sięgały 22%. Lepszymi wynikami w ubiegłym roku pochwalić się mogła co prawda Warszawska Grupa Inwestycyjna (WGI) - 14%, ale i tak z roku na rok zyski są coraz mniejsze. Dla porównania, w 2000 r. wyniosły 47%, zaś w 2003 r. - 16,8%.

Powodów do zadowolenia nie mieli klienci wielu renomowanych zagranicznych firm zarządzających na foreksie. W ubiegłym roku podstawowy program inwestycyjny jednego z potentatów w tej branży - DynexCorp - przyniósł aż 15,4% straty. To najgorszy wynik w całej historii sięgającej 1994 roku. Choć był to efekt głównie bardzo słabego grudnia (-7,7%), to klienci zanotowali straty aż w 7 na 12 miesięcy. Nigdy wcześniej klienci Dynex nie doznali takiego uszczerbku na kapitale, jak właśnie w grudniu ub.r.

To, że przełom roku był bardzo trudny dla zarządzających, przekonują też względnie słabe wyniki znanego w Polsce duńskiego Saxo Banku. W grudniu wartość środków powierzonych przez klientów zmalała tam o 1,4%, a w styczniu o 0,5%. W całym ubiegłym roku Saxo Bank zarobił dla klientów 8,7% (dane te dotyczą cechującej się największym ryzykiem strategii USD Triple Leverage). Jedna z większych i bardziej doświadczonych amerykańskich firm - John W. Henry & Co. (zarządzająca na koniec ub.r. kwotą 539 mln USD w samych tylko programach walutowych) w ciągu ostatnich 12 miesięcy (do końca lutego) straciła w ramach programu dolarowego blisko 30%.

Reklama
Reklama

W ubiegłym roku obliczany przez firmę Barclay Trading Group (www.barclaygrp.com) wskaźnik Currency Traders Index (obejmujący wyniki 72 programów walutowych) wzrósł zaledwie o 2,4%. To rezultat najsłabszy od 10 lat. Dawno odeszły w przeszłość czasy, kiedy indeks rósł o kilkadziesiąt procent rocznie (w 1990 r. - 57,7%).

Niektórym się udało

Oczywiście wcale nie oznacza to, że na foreksie nie da się zarobić. Doskonałymi wynikami w ub.r. mogły się pochwalić zajmujące czołowe miejsca w amerykańskich rankingach Friedberg Commodity Management (zarządzający 38,2 mln USD), jak i mniejszy Wallwood Consultants (2,9 mln USD). Obie firmy zarobiły dla swoich klientów ponad 40%. Ceną za takie wyniki jest większe ryzyko - przykładowo w 2001 r. Friedberg stracił niemal 55%. Choć rezultaty obu firm były zbliżone, to strategie - już nie. Friedberg opiera decyzje głównie na analizie fundamentalnej, zaś Wallwood - na analizie technicznej (strategia podążania za trendem).

Możliwe, że kiedy na rynkach akcji skończy się hossa, wyniki osiągane na foreksie znowu okażą się lepsze. Wspomniany wyżej indeks firmy Barclay cechuje się praktycznie zerową korelacją z amerykańskim indeksem akcji S&P 500, a nawet z rynkiem obligacji.

Mocny złoty mógł zaszkodzić

Nawet jeśli polskiemu inwestorowi udało się zarobić na głównych światowych parach walutowych, to jego zyski przeliczone na złotego stopniały w ub.r. na skutek znacznego umocnienia naszej waluty. Przykładowo, dolar zarobiony na początku 2004 r. był wart ponad 3,7 złotego, rok później - już tylko 3 zł. Jeśli zatem inwestor "wyszedł na zero" na foreksie, to w przeliczeniu na złote poniósł już straty. Można powiedzieć, że ze spekulacją na tym rynku związane jest podwójne ryzyko walutowe - po pierwsze, to dotyczące pary walutowej, na której gramy, a po drugie - ryzyko związane z koniecznością przeliczenia zysków na krajową walutę. Oczywiście, w razie trwalszego osłabienia złotego, zyski z foreksu wyrażone w naszej walucie będą automatycznie rosły.

Reklama
Reklama

Można przypuszczać, że tylko nieznaczna część indywidualnych inwestorów zyskała na silnym umocnieniu złotego. Była to dobra okazja do zarobku zwłaszcza w przypadku graczy realizujących na bardziej długoterminową strategię (trend na złotym należał do najsilniejszych na świecie). Spekulację na rynku złotego utrudnia jednak po pierwsze fakt, że część platform transakcyjnych w ogóle nie oferuje możliwości handlu naszą walutą. Po drugie, złoty nie cieszy się popularnością ze względu na dużo wyższe koszty transakcyjne w porównaniu z płynnymi światowymi walutami.

Co to jest forex

Forex (skrót od Foreign Exchange) to międzynarodowy rynek walutowy. W przeciwieństwie do giełdy, nie jest to rynek scentralizowany - transakcje dokonywane są bezpośrednio między bankami. Teraz dostęp do notowań i możliwość dokonywania operacji mają także indywidualni inwestorzy, także ci dysponujący niewielkimi kwotami. Możliwe jest to dzięki internetowym platformom transakcyjnym oferowanym przez wiele wyspecjalizowanych brokerów. W Polsce tylko część z nich jest zarejestrowana w kraju (np. TMS, X-Trade). Reszta to agenci (tzw. brokerzy wprowadzający) firm działających za granicą, na ogół w Stanach Zjednoczonych (np. Global Forex Trading reprezentowany przez EFIX Polska, CMS reprezentowany m.in. przez forex-desk). Chociaż inwestorzy na platformach formalnie nie handlują kontraktami terminowymi, to jednak mają możliwość korzystania z dużej dźwigni finansowej (zazwyczaj 1:100).

Nie wszystkim się udaje

Cytaty z internetowego forum dyskusyjnego Elite Trader

Reklama
Reklama

"Kiedy kupiłem euro, kurs nagle zaczął iść w dół. Spadł o 15 pipsów i zrealizowane zostało moje zlecenie stop-loss. Kurs spadł jeszcze o 1 pips, po czym niespodziewanie wystrzelił w górę o 40 pipsów, ale ja nie miałem już przecież euro. W ostatnim tygodniu zdarzyło mi się to już cztery razy...".

(janko, 16.03.2005)

"Od ponad roku próbuję swoich sił w day-tradingu na foreksie. Na początku ciągle traciłem, a od sześciu miesięcy stan mojego rachunku niewiele się zmienia. Bez względu na to, jak bardzo się staram, wynik jest ciągle ten sam. Czy już czas dać sobie spokój?".

(jerry11901, 10.02.2005)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama