W lutym spółka sprzedała giełdowym inwestorom 500 tys. nowych akcji po 50 zł. Ponad 520 tys. walorów zaoferowali też "starzy" akcjonariusze. Subskrypcja była dużym sukcesem. W sumie z rąk do rąk przeszły papiery, które stanowią około 57% podwyższonego kapitału. Mimo radykalnych zmian w akcjonariacie, władze firmy, w tym rada nadzorcza, nie zmieniły się. Wśród nadzorców jest m.in. przedstawiciel Skarbu Państwa, a także osoba związana z grupą PZU (która tylko pośrednio - poprzez NFI - była inwestorem w Śrubeksie). Tymczasem Skarb Państwa wziął udział w publicznej ofercie i zredukował zaangażowanie do zera (z 25%), a PZU wycofało się z NFI.
Tych nadzorców mogą zastąpić w radzie reprezentanci instytucji finansowych, które zdecydowały się zainwestować w łańcucką spółkę. Fundusze zarządzane przez ING TFI mają ponad 10% kapitału i głosów na WZA Śrubeksu. Od niedawna zajmują drugą pozycję w gronie największych udziałowców.
W radzie pozostaną z pewnością przedstawiciele NFI im. E. Kwiatkowskiego, Progressu i Drugiego NFI. Mimo że w ofercie fundusze pozbyły się znacznej części akcji, pozostały największym udziałowcem giełdowej spółki (dysponują około 17% kapitału). Mają trzech reprezentantów (zostali wybrani w grudniu zeszłego roku - po przejęciu kontroli nad funduszami przez CA IB Fund Management). Być może ta liczba się zmniejszy. W gronie największych akcjonariuszy Śrubeksu pozostała (a nawet wzmocniła pozycję) firma Pedersen Company Ltd (ma ponad 7% walorów). Najprawdopodobniej będzie chciała zająć jedno miejsce w nadzorze.
Walne zgromadzenie ustali także w sobotę liczbę członków rady nadzorczej (i ich wynagrodzenia). Teraz jest ich pięciu. Przedstawiciele Śrubeksu nie oczekują rozszerzenia składu RN.
Fabryka z Łańcuta jest największym producentem śrub, nakrętek i wkrętów w Europie Środkowowschodniej. Na GPW znalazła się w połowie lutego.