Czwartkowa sesja zakończyła szczególny tydzień notowań. Po obrocie wyraźnie widać, że duża grupa graczy postanowiła skupić się na czymś innym niż gra rynkowa. Po trzech dniach przerwy codzienność zacznie brać górę, co z pewnością uwidoczni się w wielkości obrotu. W tej chwili do każdego sygnału należy podchodzić z rezerwą związaną właśnie z niską aktywnością.

Tytuł komentarza może być złudny. Nie chodzi tu o formację wielokrotnych szczytów, lecz fakt, że na ostatniej sesji został wykreślony trzeci szczyt na poziomie spadkowej linii trendu. Pierwszym jest szczyt całego, trwającego od połowy stycznia, wzrostu z ostatniego dnia lutego br. Drugi szczyt to maksimum sesji z 9 marca br. Po zbudowaniu obu można było wykreślić linię trendu. Wtedy była to jednak linia warunkowa. Dwa szczyty to mało, by uznać ją za wiarygodną. Teraz jest już inaczej. Gdy ceny odbiły się od niej po raz trzeci, można przyjąć, że jej znaczenie jest już na tyle duże, że spokojnie można oprzeć na niej decyzje inwestycyjne.

Szczyt ostatniej sesji to także ponowne potwierdzenie konsolidacji, zawierającej się między 1920 i 2000 pkt. Właśnie odbiliśmy się od jej górnego ograniczenia. Ten fakt pozwala spodziewać się ruchu w kierunku ograniczenia dolnego. Spadek jest także sygnalizowany na wykresie indeksu. WIG20 wyszedł już dołem z małego kanału wzrostowego, który jeszcze na wykresie kontraktów się trzyma. Jest więc dość prawdopodobne, że dojdzie wkrótce do testu poziomu dołka z 21 marca br. Dopiero jego wynik zadecyduje, czy spadek się zdynamizuje, czy też przedłuży się trend boczny. Fakt, że przed konsolidacją rynek spadał w niewielkim stopniu sprzyja niedźwiedziom, ale z decyzjami warto poczekać na wynik wspomnianego testu.