Państwa-sygnatariusze protokołu z Kioto (w tym i Polska) wysyłają co roku obowiązkowe informacje o emisji gazów do Sekretariatu Konwencji Klimatycznej ONZ. Konwencja kontroluje w ten sposób, czy kraje rzeczywiście ograniczają zatruwanie atmosfery. Do tej pory wystarczyło, aby polskie Ministerstwo Środowiska wysyłało liczące kilkaset stron dane do końca czerwca. Zawierały one zestawienia emisji dwutlenku węgla i siarki, metanu, tlenków azotu i innych substancji wywołujących efekt cieplarniany. W przypadku krajów unijnych informacje przekazuje Bruksela. Dlatego też termin złożenia dokumentów upływa od tego roku wcześniej - bo 15 stycznia. Oprócz Polski, jedynie Luksemburg i Malta nie dopełniły tego obowiązku. Oni też otrzymali listy ostrzegające z KE. - Rzeczywiście, ten rok jest dla nas przejściowy i nie zdążyliśmy. Wyślemy jednak dane do końca czerwca, a w 2006 r. wszystko będzie na czas - zapewnia Wojciech Jaworski, dyrektor Departamentu Instrumentów Ochrony Środowiska w resorcie. To właśnie MŚ przygotowuje raporty, bazując na danych o zużyciu paliw, informacjach z zakładów energetycznych i zestawieniach GUS.