W tym roku nie było sesji z tak niskimi obrotami. Ostatnio niższą aktywność inwestorów mieliśmy na sesji między Wigilią a sylwestrem. Ta statystyka to oczywiście bardziej ciekawostka niż wskazówka na dzisiejsze notowania. Chodzi jedynie o pokazanie, że mieliśmy sesję, którą w całości należy ignorować, tym bardziej że nie rozpoczęła się ona od żadnej luki lub mocniejszych wahań, ale była to cały czas konsolidacja w bardzo wąskim zakresie wokół wczorajszego zam-knięcia. W takich okolicznościach nawet przejście bokiem linii trendu spadkowego nic by nie znaczyło.
Ostatnie dni (już prawie tygodnie) wyraźnie pokazują, jak dużą władzę na GPW miały w poprzednich miesiącach fundusze zagraniczne. Gdy ich zabrakło, po pierwszej fali wyprzedaży i uspokojeniu na rynku walutowym, od razu mamy patową sytuację. Szalenie ciężko znaleźć indeksom jakiś kierunek na dłużej niż 2-3 sesje. Nic na takim rynku się nie wymyśli i prognozować kolejne ruchy mogą tylko inwestorzy z zacięciem hazardzisty/wróżbity. Albo rynek będzie pokornie wyczekiwać w takiej konsolidacji aż do politycznego rozstrzygnięcia 5 maja, albo jedynie reagować (a nie dyskontować) na wydarzenia na rynkach światowych, ze szczególnym uwzględnieniem rynku walutowego i rentowności amerykańskich obligacji.
Z racji przesuwania się uwagi w stronę polityki podejrzewam, że nawet czwartkowe dane o inflacji za marzec, czy kwietniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie zainteresują już tak mocno inwestorów. Perspektywa spadku inflacji w dłuższym terminie jest teraz zbyt powszechnie oczekiwana, a RPP zasłoni każdą decyzję niepewnością polityczną. Pozostaje cierpliwie ten okres przeczekać, zabijając czas narzekaniem na analityków nie potrafiących znaleźć "oczywistego" kierunku na kolejne sesje.