Problem etyki w działaniu inwestorów instytucjonalnych staje się coraz poważniejszy. Na rynku przybywa podejrzeń o możliwość działania w tzw. porozumieniu przez dużych graczy, wpływania na kursy akcji i działalność spółek.
- Całemu rynkowi będzie się działało lepiej, bezpieczniej i sprawniej, a nadzorowi lepiej wykonywało czynności kontrolne, jeżeli zostaną przyjęte regulacje (dotyczące ładu korporacyjnego - przyp. red.), ale nie narzucone w przepisach prawa, tylko wypracowane w różnych środowiskach - powiedział podczas konferencji nt. etyki działania inwestorów instytucjonalnych Z. Mrowiec. - Rozpoczęły się rozmowy na ten temat - dodał.
Krzysztof Stupnicki, prezes AIG Asset Management, zwrócił uwagę, że inwestorzy instytucjonalni chcą brać udział w walnych zgromadzeniach akcjonariuszy i mieć wpływ na to, co dzieje się w spółkach, np. na dokończenie procesu prywatyzacji.
- Nie jesteśmy zainteresowani braniem udziału w zarządzaniu spółkami, ale chcemy mieć wpływ na wybór rad nadzorczych, które dbają o interes spółek - stwierdził z kolei Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneera, największego TFI w Polsce. - Inwestorzy instytucjonalni nie powinni zgłaszać swoich pracowników do rad nadzorczych w spółkach ani w podmiotach z nimi powiązanych - dodał. Jego zdaniem, stwarza to ryzyko wykorzystania informacji poufnych i nadmiernego przywiązania do danej spółki.