Do państwa wciąż należą dwie trzecie udziałów w chińskich spółkach notowanych na giełdach. Akcje te nie znajdują się w obrocie, a ich wartość sięga 286 mld USD - według danych giełd w Szanghaju i Shenzhen. Obawy o to, kiedy i jak rząd będzie sprzedawał te papiery, były jedną z przyczyn marcowego spadku giełdowych indeksów do poziomu najniższego od prawie sześciu lat.
Wczorajsza informacja agencyjna nie zawiera wprawdzie żadnych szczegółów ani harmonogramu, ale już sama zapowiedź rozwiązania tego problemu wystarczyła, by indeks giełdy w Szanghaju wzrósł o 2,4%, a indeks mniejszego rynku w Shenzhen zyskał 2,2%. W ciągu minionych 12 miesięcy pierwszy z tych wskaźników spadł o 27%, a drugi o 31%.
Niedawny sondaż przeprowadzony przez National Business Daily wykazał, że 75% ankietowanych słabość chińskiego rynku przypisywała pozostawaniu w rękach państwa tak wielkiej części akcji. Uczestnikami tej ankiety byli inwestorzy instytucjonalni, w tym fundusze inwestycyjne i biura maklerskie. 70% pytanych oczekiwało rozwiązania tej kwestii jeszcze w tym roku.
Chiński premier Wen Jiabao na początku marca zaapelował o ochronę interesów inwestorów i stworzenie warunków korzystnych dla rozwoju rynku kapitałowego. Zapowiadana decyzja o rychłym przystąpieniu do prywatyzacji jest zatem odpowiedzią na ten apel. Zwraca się przy tym uwagę, że po rozwiązaniu problemu olbrzymich pakietów pozostających poza obrotem, inwestorzy będą mieli więcej do powiedzenia w sprawie bieżącego zarządzania spółkami. A to pozwoli uniknąć przypadków naruszania zasad ładu korporacyjnego, do czego dochodziło w spółkach publicznych.
Bloomberg