To jeden z największych skandali księgowych w historii japońskiego rynku - mówią miejscowi analitycy. Śledztwo wykazało, że Kanebo w ciągu pięciu lat, do marca 2004 r. zawyżyła zysk aż o 210 mld jenów (2 mld USD). Poprzedni zarząd spółki, który doprowadził ją na skraj bankructwa, przeszacowywał wielkość sprzedaży a zaniżał wydatki. Fałszował też prawdziwą wartość zapasów, inwestycji i zobowiązań.

Na wieść o tym akcje Kanebo, którego niektórzy nazywają już "japońskim Enronem" zanotowały aż 13-proc. spadek kursu na giełdzie tokijskiej. - Inwestorzy pozbywali się akcji przede wszystkim dlatego, że grozi im wycofanie z obrotu - powiedział Bloombergowi Hisakazu Amano z tokijskiego funduszu T&D Asset Management.

Kanebo znalazł się na skraju bankructwa w I kwartale ub.r., kiedy nie udało się przejęcie spółki przez firmę produkującą artykuły toaletowe - Kao Corp. Wówczas pieczę nad firmą przejęła powołana rok wcześniej państwowa agencja wspomagająca przedsiębiorstwa znajdujące się w kłopotach finansowych - Industrial Revitalisation Corp. Agencja zasiliła przedsiębiorstwo kwotą 150 mld jenów i sprzedała niektóre oddziały (m.in. z branży tekstylnej i elektronicznej). Zdymisjonowano poprzedni zarząd i poproszono prokuraturę, by przebadała jego działalność. Efektem jest wczorajszy komunikat i informacja, że zarządowi zostaną postawione zarzuty manipulacji księgowych. Sama spółka poinformowała też, że wytoczy proces byłym menedżerom i zapewniła, że prognoza wyników w roku fiskalnym, który skończył się 31 marca, nie zmieniła się i zakłada zysk netto w wysokości 315 mld jenów.