Sesja znowu rozbudziła zbyt mocne emocje. Notowania rozpoczęły się luką bessy, a skończyły wyprzedażą. Proszę jednak spojrzeć, że w trwającej już miesiąc konsolidacji wielokrotnie mieliśmy zarówno luki bessy, jak i hossy, które nawet jeszcze na tej samej sesji były zamykane i rynek szedł w drugą stronę. Luka w ramach konsolidacji nie jest tak dobrym sygnałem, jak np. luka którą indeks/kontrakty wybijają się na nowe ekstrema. Najbliższy przykład takiej zmienności nastrojów mamy przecież nawet w tym tygodniu, gdy w poniedziałek rozpoczęliśmy mocnym spadkiem, by szybko lukę zamknąć i zaraz w środę testować opory. Ale już wczoraj na powtórkę z tamtego wzrostu liczyć nie można było. Atmosfera była znacznie mniej sprzyjająca - USA balansowały nad przepaścią, a dodatkową presję wywierał BUX i systematycznie słabnący złoty.

Najbliższe wsparcie mamy dopiero na marcowych dołkach i warto w tym miejscu zerknąć na zniesienia. Trend spadkowy zapoczątkowany na przełomie lutego i marca zatrzymany został 21 marca dokładnie na zniesieniu 61,8% trendu wzrostowego zapoczątkowanego pod koniec stycznia. Fakt zwrotu na tym "ostatnim" zniesieniu uniemożliwiał prognozowanie mocniejszego spadku, ale jednocześnie świadczył o słabości rynku i braku kontynuacji trendu wzrostowego. O szybkiej kontynuacji hossy mogła być mowa gdyby trend spadkowy został przerwany na "pierwszym" zniesieniu, czyli 38,2% (2000 pkt). Jeśli trzymać się takiej interpretacji, to teraz argumenty są po stronie niedźwiedzi. Odreagowanie spadków zatrzymało się nie tylko na linii trendu spadkowego, nie tylko na poziomie luki bessy z 15 marca, ale także dokładnie na zniesieniu 38,2% ostatniej fali spadkowej.