Wykres górny przedstawia kurs euro w złotych oraz eksport w okresie od 2000 r. do stycznia 2005 r. Faktycznie, polski eksport w ostatnich latach rośnie i trudno dopatrzyć się jakiegoś związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy jego wartością a kursem euro. W styczniu roczna dynamika eksportu wyniosła blisko 30%. Zanim zaczniemy sobie gratulować, poczekajmy na dane za marzec. Warto bowiem zauważyć, że tak dobry wynik w styczniu zawdzięczamy w dużej mierze efektowi bazy, czyli relatywnie niskiemu poziomowi eksportu w styczniu 2004 r. W niniejszym artykule chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy inne kwestie.
Odrabianie zaległości
Po pierwsze - wzrost eksportu (i importu) na przestrzeni ostatnich miesięcy i lat nie powinien być zaskoczeniem. Wartość eksportu przypadającego na jednego mieszkańca jest w Polsce sześciokrotnie niższa niż w Unii Europejskiej. Złe porównanie? Spójrzmy zatem na kraje naszego regionu. Eksport na jednego mieszkańca w Czechach i na Węgrzech jest aż trzykrotnie wyższy niż w Polsce. Wzrost wartości eksportu w ostatnich miesiącach i latach jest po prostu próbą nadgonienia zaległości historycznych. Do tego należałoby dodać impuls związany z wejściem naszego kraju do struktur europejskich i otwarciem rynków unijnych od maja 2004 r.
Nierynkowy eksport
Po drugie - eksport eksportowi nierówny. Eksport można podzielić na wiele kategorii. Dla mnie najważniejszy jest podział na eksport rynkowy i nierynkowy. Brzmi to kontrowersyjnie, ale już spieszę z wyjaśnieniem, o co chodzi. Eksport rynkowy to ta część eksportu, którą - jak sama nazwa wskazuje - obowiązują zasady rynkowe. Eksport nierynkowy to z kolei ta część eksportu, w przypadku którego zasady rynkowe obowiązują w niewielkim stopniu albo wręcz w ogóle. Eksport nierynkowy to na przykład produkcja w Polsce przez spółki córki wyrobów na potrzeby zagranicznych spółek matek, a następnie transfer tych produktów w ramach międzynarodowej struktury spółek matek.