Według ukazującej się w Austrii gazety "Wirtschaftsblatt" i węgierskiego dziennika "Vilaggazdasag", obecny prezes giełdy Attila Szalay-Berzeviczy stracił zaufanie austriackich właścicieli (Wiener Boerse i kilku banków), ponieważ przedkłada interes "węgierski" nad ich własny. - Trudno odnieść się do tych doniesień, zwłaszcza że w materiałach prasowych dziennikarze nie powołali się na wypowiedzi żadnych konkretnych osób - powiedziała PARKIETOWI Teodora Bodo z działu prasowego giełdy w Budapeszcie. Potwierdziła jednak, że zaplanowane na maj walne zgromadzenie udziałowców nad zmianą prezesa będzie głosować. A zatem takiego posunięcia nie można wykluczyć.

Austriaccy inwestorzy krytykują Szalaya-Berzeviczy?ego m.in. za forsowanie planów dotyczących pierwotnej oferty publicznej giełdy, która jego zdaniem powinna zostać przeprowadzona jak najszybciej, a akcje powinny znaleźć się w obrocie na jej własnym parkiecie. Środki z emisji prezes chciałby przeznaczyć na zwiększenie udziałów w KELER, krajowym depozycie papierów wartościowych, a także w budapeszteńskiej giełdzie surowcowej. Tymczasem przynajmniej część inwestorów podobno wolałaby, żeby z ofertą papierów poczekać do czasu prywatyzacji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie i postarać się o jej przejęcie.

Według "Wirtschaftsblatt", najbardziej prawdopodobnymi kandydatami na fotel szefa budapeszteńskiego parkietu są Barbara Woesner z zarządu giełdy w Wiedniu, a także Lajos Bokros, były minister finansów Węgier. Ten drugi kierował już giełdą w węgierskiej stolicy w pierwszej połowie lat 90.

Przypomnijmy, że giełda z Wiednia i austriackie banki Erste Bank, Reiffeisen Zentralbank Oesterreich i Oesterreichische Kontrollbank, a także niemiecki HVB, w sprawie zakupu akcji giełdy w Budapeszcie dogadały się w zeszłym roku. Miesiąc temu na przejęcie dostały zgodę od Komisji Europejskiej.