Przede wszystkim wraz z konsultantami IDS publikowaliśmy wiele tekstów w czołowych polskich pismach branży IT. To pozwoliło na selekcję i kategoryzowanie zdobywanej wiedzy i doświadczeń.
Współpraca z konsultantami pozwoliła mi zrozumieć, jak powinna być sprzedawana i komunikowana oferta firmy, aby była zrozumiała i przekonywająca dla potencjalnych klientów. Dodatkowo, podczas działalności studenckiej prowadziliśmy wspólnie z kolegami wiele prezentacji i wykładów. Przy pomocy profesora Henryka Mruka z AE w Poznaniu, zdobywaliśmy pierwsze szlify z zakresu sztuki prezentacji. Spotkanie teorii z praktyką pozwoliło na wykształcenie umiejętności prowadzenia rozmów, prezentacji publicznych czy przygotowywania materiałów konferencyjnych tak, aby były przekonujące.
Później wyjechał Pan do Stanów. To był element zbierania doświadczeń czy już pracy zawodowej?
Była to praca zawodowa. W firmie GDS & Associated Systems, zajmującej się wdrożeniami IT w Kanadzie i USA, wraz z zespołem konsultantów pracowaliśmy nad ofertami sprzedaży oraz odpowiedziami na zapytania ofertowe. Biznes kanadyjski i amerykański jest bardzo wymagający, jeżeli chodzi o sprzedaż. Firmy kupujące usługi i produkty IT wymagają od dostawców bardzo dobrego serwisu, wysokich gwarancji wdrożenia oraz merytorycznie zaawansowanej sprzedaży.
Pracując w zespole GDS miałem okazję poznać od podszewki, jaka powinna być oferta i dokumenty sprzedażowe oraz jak powinny wyglądać spotkania i prezentacje. Wspomagając sprzedawców, byliśmy odpowiedzialni za poszukiwania wartości dodanej (value added), czyli konkretnych rozwiązań GDS, które można zaoferować klientowi, a które dostarczałyby dla niego największej wartości. Krótko mówiąc, po podpisaniu umowy współpracy z klientem i starcie projektu, zespół, w którym pracowałem, ruszał do ataku. Analizował, co kupił dany klient, a następnie poszukiwał takich elementów, które dostarczyłyby największej wartości dla klienta i mogłyby zostać sprzedane po sprzedaży pierwotnej. Praca, poza wspaniałą lekcją angielskiego, szkołą kompletowania i opracowywania dokumentacji sprzedażowej, dostarczała praktycznych umiejętności w zakresie poszukiwania wartości dodanej. Taka umiejętność jest bardzo cenna w pracy sprzedawcy, gdyż opiera się na rzetelnej analizie biznesu klienta i poszukiwaniu obszarów, w których można ten biznes najlepiej usprawnić poprzez dostarczenie własnej usługi czy produktu.Pierwsza firma - jak powstała? Jacy byli pierwsi klienci, jak ich zdobywaliście, jak tworzyliście zespół, wreszcie - skąd wzięliście pieniądze?
To była wielka przygoda. Wspólnie z kolegami postanowiliśmy pracować na własny rachunek. Spotkaliśmy osobę, która zainwestowała w naszą firmę. Dzięki temu kupiliśmy telefony komórkowe, komputer i mogliśmy podróżować do potencjalnych klientów. Pracowaliśmy w domu kolegi, komputery były w pokojach i kuchni, a telefon domowy w godzinach pracy stawał się telefonem firmowym. Wdrażaliśmy Biuletyny Informacji Publicznej, których wprowadzenie w administracji lokalnej narzucała ustawa o zamówieniach publicznych. Były to strony internetowe, których treść regulowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Podróżowaliśmy więc po urzędach gmin i miast, oferując wdrożenie systemu opartego na tzw. CMS, czyli oprogramowaniu do zarządzania treścią.