O "rychłej" rezygnacji Bogusława Kasprzyka ze stanowiska prezesa PZU Życie rynek mówił już od dość dawna. Plotki dementowały jednak służby prasowe grupy PZU. Opinie o dymisji, formułowane także przez top menedżerów, nasiliły się jednak w ostatnich tygodniach. Powodów odejścia miało być kilka. Po pierwsze, pełzający konflikt z Cezarym Stypułkowskim, prezesem majątkowego PZU, które jest 100--proc. właścicielem PZU Życie (B. Kasprzyk trafił do grupy za jego poprzednika Zdzisława Montkiewicza). Po drugie, kłopoty Bogusława Kasprzyka z zatwierdzeniem go na stanowisko prezesa zarządu przez Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Powód? Nie miał wymaganego prawem 5-letniego doświadczenia na stanowiskach kierowniczych w instytucjach finansowych. Nadzór jednak zwlekał z zajęciem stanowiska. Wczoraj B. Kasprzyk zdjął ten problem urzędnikom z głowy. Co ciekawe, jego dymisję poprzedziło absolutorium, które otrzymał za 2004 r. od ZWZA dzień wcześniej. Wczoraj jego miejsce zajął Jerzy Kochański, dotychczasowy zastępca. Do składu zarządu dokooptowano jeszcze Krzysztofa Rosińskiego, odpowiadającego w grupie za bancassurance (kojarzony jest z Cezarym Stypułkowskim).