Butkevicius zapowiedział w liście przesłanym do kancelarii premiera Algirdasa Brazauskasa (obaj są z tej samej Partii Socjaldemokratycznej), że chce odejść z początkiem maja. Premier nie mógł jednak wczoraj przyjąć dymisji, bo miał zwolnienie lekarskie.
- Jestem zszokowany sposobem, w jaki prowadzone są negocjacje w sprawie reform podatkowych - powiedział wczoraj w wywiadzie radiowym 46-letni minister finansów. - O kwestiach dotyczących podatków nie można decydować spontanicznie, bez patrzenia na konsekwencje gospodarcze za dwa-trzy lata - dodał.
Butkevicius oburzył się na poniedziałkową decyzję szefów czterech partii tworzących koalicję, którzy zdecydowali o odrzuceniu popieranego przez niego planu przejściowego podniesienia w 2006 i 2007 r. o 4 pkt proc. stawki podatku od zysków przedsiębiorstw (teraz wynosi 15%). Miałoby to zrekompensować utracone wpływy z tytułu podatku od osób fizycznych. Jego stawka ma spaść do 2008 r. z 33% do 24%. W zamian za rezygnację z podnoszenia podatku korporacyjnego, koalicjanci zaproponowali wprowadzenie podatku obrotowego. Według Butkeviciusa, takie rozwiązanie może jednak naruszyć przepisy unijne.
- Wstyd tracić takiego ministra finansów - uważa Gitanas Nauseda, cytowany przez Bloomberga ekonomista z SEB Vilniaus Bankas. - Ale podjęta przez niego męska decyzja może pomóc członkom koalicji zrozumieć, że są ważniejsze sprawy, niż ich własna ambicja - dodaje.
Butkevicius kierował resortem finansów od maja zeszłego roku, czyli od przystąpienia Litwy do UE. Przetrwał wymianę rządu po wyborach przeprowadzonych jesienią.