Zakłady w Wieruszowie i Opatowie giełdowa firma chciała sprzedać jak najszybciej. Nie wykluczała, że uda się to jeszcze w I kwartale br. Nie udało się. Przetarg nie został rozstrzygnięty. - Nie dostaliśmy zadowalających ofert. Propozycje były enigmatyczne, czasem nie zawierały nawet ceny - tłumaczy Jerzy Krawiec, członek zarządu Wólczanki. Przedsiębiorstwo nadal chce się pozbyć zakładów produkcyjnych. Prowadzi negocjacje z potencjalnymi kupcami. Nie wyklucza też innych rozwiązań, np. zamiany czynszu dzierżawnego, który za korzystanie z majątku płacą Wólczance spółki zależne, na raty uiszczane w ramach zapłaty za aktywa. Bierze również pod uwagę powtórzenie przetargu.
Firma jest też w trakcie sprzedaży siedziby w Łodzi, przy ul. Wólczańskiej. Są na nią chętni. Wartość transakcji może sięgnąć kilku milionów złotych. Jak się dowiedzieliśmy, otwarcie ofert nastąpi 28 kwietnia.
Na 24 maja Wólczanka zwołała NWZA. W porządku obrad jest punkt dotyczący wyrażenia przez akcjonariuszy zgody na sprzedaż nieruchomości. Tym razem chodzi o sklep w Kaliningradzie, którego współwłaścicielem jest również giełdowa Vistula. Z tego tytułu jednak - w przeciwieństwie do wymienionych wcześniej transakcji - spółka nie oczekuje dużych wpływów.
Wszystkie pieniądze ze sprzedaży aktywów Wólczanka zamierza przeznaczyć na spłatę długów, przede wszystkim zobowiązań wobec BGŻ (z tytułu emisji obligacji). Liczy na istotną redukcję (prezes Rafał Bauer mówił nawet o ich zmniejszeniu o połowę). Na koniec 2004 r. zobowiązania firmy wynosiły ponad 43 mln zł, z czego długoterminowe 18,6 mln zł.
Transakcje mogą też mieć inny skutek: przybliżenie firmy do celu, jakim jest taki model biznesowy, w którym akcent położony jest nie na produkcję, ale dystrybucję i zarządzanie marką. Jeśli się powiodą, własnością Wólczanki pozostanie tylko zakład w Ostrowcu Świętokrzyskim, szyjący koszule najwyższej jakości. Ma on długoterminowo pozostać w strukturach giełdowego przedsiębiorstwa.