Wczorajsza sesja pozostawiła nieprzyjemne wrażenie, że warszawska giełda znajduje się w gronie słabszych rynków akcji. Wprawdzie na większości giełd przeważał oznaczający spadki kolor czerwony, ale tylko w Szwajcarii główny indeks stracił więcej niż 1%.
Trudno jest w tej chwili postawić hipotezę, że zniżka WIG20 poniżej 1900 punktów wyczerpuje spadkowy potencjał naszego rynku. Indeks ma najniższą wartość od prawie trzech miesięcy. Taka sytuacja inwestorów posługujących się analizą techniczną zachęca do pozbywania się akcji. Po wczorajszej sesji obsunięcie notowań od szczytu z 25 lutego przekroczyło 10%. Największa zeszłoroczna korekta zabrała indeksowi największych spółek ponad 13%. Z tego punktu widzenia na rynku w dalszym ciągu nie wydarzyło się nic, czego nie można byłoby naprawić.
Warto jednak zwrócić uwagę na kilka elementów. W notowaniach coraz mocniejsze odzwierciedlenie znajdują obawy inwestorów o tegoroczny poziom zysków banków. Doszło do zmiany trendu na spadkowy na wykresie indeksu WIG Banki i banku PKO. Kurs drugiej pod względem kapitalizacji polskiej spółki na GPW spadł do 25,9 zł i był najniższy w tym roku. O rosnącym zniecierpliwieniu inwestorów świadczą zwiększające się obroty. W przypadku PKO po raz pierwszy w kwietniu wolumen przekroczył 1 mln akcji, dla wszystkich spółek z WIG20 sięgnął 427,7 mln zł. Notowania dużych firm znajdują się pod coraz większą presją.
Ta nie słabnie w odniesieniu do firm produkcyjnych. Kiedy wydawało się, że ich sytuację poprawi trochę osłabiający się złoty, przyszły informacje o ujemnej dynamice produkcji przemysłowej w Polsce. W tle mamy jeszcze obniżenie prognoz tempa wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej. Skumulowany efekt wpływu tych czynników jest taki, że niektóre przedsiębiorstwa notowane są już na podobnym lub niższym poziomie niż wiosną 2003 roku, kiedy zaczynała się tak zwana hossa średniaków. W tym gronie wymienić można m.in. Polifarb CW i Wilbo. Przypadek tej drugiej firmy jest o tyle interesujący, że kurs akcji wzrósł, od dołka z kwietnia 2003 roku, 228%. Z tej hossy nie zostało już prawie nic.