Pod kątem dynamiki wzrostu zysku lepiej wypadł koncern z USA, poprawiając zeszłoroczny rezultat o 48%, do 692 mln USD. Nokia osiągnęła zysk o 18% lepszy niż rok wcześniej, w wysokości 863 mln euro. Obie firmy przekroczyły oczekiwania ekspertów, ale spółka z Finlandii w większym stopniu - prognozy mówiły, że jej zysk spadnie o kilka procent.

Obaj potentaci zanotowali też solidny wzrost przychodów. Fiński producent zwiększył je do 7,4 mld euro - w dużej mierze dzięki telefonom z funkcją aparatu fotograficznego i odtwarzacza muzyki, których sprzedaż skoczyła o ponad połowę. Tradycyjnie jednak większą część przychodów dostarczył oddział produkujący aparaty najprostsze, przeznaczone głównie na słabiej rozwinięte rynki.

W przypadku Motoroli było podobnie. Popyt na aparaty z wyższej półki wywindował przychody koncernu o prawie jedną dziesiątą, do 8,16 mld USD. Wkrótce oczkiem w głowie szefów amerykańskiej firmy może stać się komórka z funkcją pobierania plików muzycznych z prowadzonego przez Apple serwisu iTunes. Jej premiera została zapowiedziana na pierwszą połowę roku. Niewykluczone, że telefon będzie w stanie powtórzyć sukces sprzedawanego przez Apple odtwarzacza iPod.

W zeszłym kwartale Motorola zasypała rynek ofertą 27 nowych modeli. Nokia w całym roku chce wprowadzić 40 nowości. Jak pokazują prognozy firm analizujących komórkowy rynek, koncerny mają o co się bić. Według amerykańskiego Gartnera, w tym roku globalna sprzedaż telefonów mobilnych przekroczy 730 mln sztuk.

Choć w porównaniu z zeszłym rokiem oznaczałoby to wzrost popytu o ponad 60 mln aparatów, to jednak dynamika słabnie i rynek powoli się nasyca. To widać po wynikach największych rywali Nokii i Motoroli, którzy nie wytrzymują presji liderów. Samsung tydzień temu poinformował, że z powodu obniżek cen zysk operacyjny jego oddziału telekomunikacyjnego stopniał o 33%, a Sony Ericsson podał, że z tych samych przyczyn w minionym kwartale zarobił o 61% mniej niż rok wcześniej.