- Ameryka jest w samym środku kryzysu energetycznego, który zagraża naszemu bezpieczeństwu narodowemu i ekonomicznemu - ostrzegał w wystąpieniu przewodniczący Izby Reprezentantów Dennis Hastert. - Poprzez zwiększenie krajowych dostaw i zezwolenie na poszukiwania ropy i gazu tu, w Stanach Zjednoczonych, proponowana ustawa zmniejsza naszą zależność od ropy z zagranicy - zapewniał. Przy poparciu Republikanów ustawa, której wielkim entuzjastą jest prezydent George W. Bush, przeszła w stosunku 249 głosów "za" do 183 "przeciw".

Nowe regulacje, które mają stanowić odpowiedź na niedobory ropy naftowej, które doprowadziły do wzrostu jej cen do poziomu najwyższego w historii, dają koncernom naftowym ponad 8 mld USD ulg podatkowych na przestrzeni najbliższych dziesięciu lat. Dodatkowo zatwierdzają też planowane przez spółki projekty infrastrukturalne, których wartość przekracza 80 mld USD. Popierający ustawę twierdzą, że dzięki niej w USA na rynku energii zwiększy się podaż i spadną ceny, a Amerykanie zaczną energię oszczędzać w większym stopniu niż teraz. To ostatnie ma stać się możliwe m.in. dzięki wydłużeniu o dwa miesiące okresu obowiązywania czasu letniego - przesunięcie wskazówek zegarów następowałoby w USA w pierwszą niedzielę marca i w ostatnią listopada. Poprzez lepsze spasowanie zmian czasu do wschodów i zachodów słońca Amerykanie mieliby oszczędzać 10 tys. baryłek ropy naftowej dziennie.

Przyjęta przez Izbę Reprezentantów ustawa ma jednak sporo przeciwników i nie wiadomo, czy jej zwolennicy zdobędą większość w Senacie. Nawet wśród Republikanów słychać bowiem opinie, że nowe prawo ma przede wszystkim napełnić kieszenie potentatów branży energetycznej, a konsumenci nie powinni się spodziewać, że za benzynę będą płacić mniej. Głos zabrały też organizacje ekologiczne, którym nie podobają się zapisy dotyczące ponownego umożliwienia koncernom dokonywania odwiertów na terenie rezerwatu przyrody na Alasce. Zakaz wierceń na tym terenie został wprowadzony w 1980 r.

Możliwe, że Senat zaproponuje swoją wersję ustawy. Nad jej projektem pracują członkowie senackiej komisji ds. energii.

Bloomberg, AFP