W środę wartość indeksu WIG, w skład którego wchodzi ponad 100 największych giełdowych spółek, wyniosła na zakończenie sesji 26 082 pkt i była najniższa od 31 stycznia tego roku. To wystarczający argument do postawienia tezy, że trend krótkoterminowy jest spadkowy. Czwartkowy zwiększony popyt na akcje, którego efektem był 1-proc. wzrost WIG, sytuacji tej nie zmienił. Niemal identycznie wygląda wykres WIG20 - środową sesję indeks zakończył na 1890,2 pkt, również najniżej od 31 stycznia. Od szczytu z lutego indeks WIG stracił niecałe 9%, WIG20 obsunął się o 10,8%. To największe spadki w tym roku, ale nie wykraczające poza zakres zwykłej korekty, jeśli spojrzeć na wykresy indeksów w perspektywie ostatnich dwóch lat.
Dwa techniczne scenariusze
Z punktu widzenia analizy technicznej nakreślić można dwa scenariusze. Pierwszy - jest jednoznacznie niekorzystny dla posiadaczy akcji. Zgodnie z nim na pierwszej sesji mijającego tygodnia doszło do przebicia głównej wzrostowej linii trendu, biorącej początek jeszcze wiosną 2003 roku. Choć obroty na sesji, na której doszło do tego istotnego wydarzenia, nie były imponujące (343 mln zł na akcjach spółek z WIG20), to jednak znacznie większe niż dzień wcześniej. Zwyżka na dwóch ostatnich sesjach była zatem tylko ruchem powrotnym do przełamanego wsparcia. Po jego zakończeniu - zgodnie z tym scenariuszem w piątek zwyżka osiągnęła punkt maksymalny - rozpocznie się właściwa fala spadkowa. Dokąd nas zaprowadzi? Odpowiedź na to pytanie pozostaje sprawą otwartą.
Drugi scenariusz jest neutralny. Opiera się na linii trendu wzrostowego, którą można poprowadzić po dołkach z listopada 2003 i sierpnia 2004 roku. Wydaje się, że w ostatnich kilkunastu miesiącach to właśnie ta prosta lepiej oddawała tempo, w jakim WIG20 poruszał się na południe. W czwartek wykres indeksu dużych spółek odbił się od tego wsparcia. W teorii odbicie od wzrostowej linii trendu ma prostą interpretację: możemy oczekiwać fali zakupów, która wyniesie WIG20 do nowego maksimum w tym trendzie. Zatem powyżej 4-letniego szczytu na 2118 pkt.
Gdyby odbicie od wsparcia miało miejsce przy wysokich obrotach i zostało poparte zwyżką szerokiego rynku, kontynuacja byłaby przesądzona. Ale jak wiemy, nie taki był przebieg czwart-kowej sesji. Pozostaje zatem czekać na kolejne sygnały. Zachętą do kupna akcji największych spółek będzie zamknięcie poniedziałkowej luki bessy (1925-1937 pkt), zwyżka ponad poziom dołka z 21 marca (1932 pkt) i wreszcie przełamanie spadkowej linii trendu (1975 pkt). W takim wypadku atak na szczyt z lutego stanie się bardzo prawdopodobny. Jasne też jest, że przebicie opisywanej linii wsparcia na 1890 pkt zakończy wzrostowe spekulacje. Rynek zredukuje liczbę nakreślonych scenariuszy o połowę.