Podczas drugiej sesji minionego tygodnia wolumen obrotu wszystkimi seriami (czerwcową, wrześniową i grudniową) futures na Telekomunikację wyniósł 892 instrumenty. Taki wynik udało się osiągnąć po ponad 4 latach obrotu tymi derywatami. Handel nimi uruchomiony został 22 stycznia 2001 roku (tego dnia zadebiutowały także kontrakty terminowe na akcje PKN Orlen i Elektrimu). Dla porównania, na podobny wynik (996 instrumentów) kontrakty na indeks WIG20 pracowały tylko rok. Do wartych odnotowania wydarzeń w ostatnim tygodniu warto zaliczyć także stale rosnącą liczbę otwartych pozycji w kontraktach terminowych na kurs dolara amerykańskiego. W piątek osiągnęła ona najwyższy poziom od początku 2002 r. - 346 kontraktów.
Rozwój powolny,
ale zauważalny
Kontrakty terminowe na Telekomunikację są najchętniej handlowanymi pochodnymi na akcje notowanymi na GPW. Średni dzienny wolumen (z 20 sesji) waha się tu od 300 do ponad 400 kontraktów. Rok temu wynosił około 200 kontraktów. W trakcie ostatnich trzech miesięcy najniższą aktywność inwestorów odnotowano 1 lutego i 6 kwietnia. Wolumen wyniósł wtedy po 114 kontraktów (jest to wartość zsumowana dla wszystkich serii). Przeciętny wolumen przypadający na jedną transakcję w trakcie ostatnich 4 tygodni to zaledwie 1,5 kontraktu, ale coraz częściej zdarzają się transakcje np. 10 kontraktami. Oferty kupna i sprzedaży tych instrumentów znajdujące się na pięciu pierwszych pozycjach arkusza zleceń powinny zadowolić nawet najbardziej wymagających inwestorów spośród tych, którzy nie zamierzają otwierać na tym rynku więcej niż kilkanaście kontraktów. Przy większych ilościach, szybkie zamknięcie całej pozycji wiązałoby się z koniecznością realizacji zleceń po gorszych cenach. Obecnie otwartych jest blisko 1200 pozycji.
Kontrakty tanieją