Z racji nadal wysokiego, 30-procentowego udziału akcji w portfelach OFE, ewentualnych szans na poprawę koniunktury na giełdzie warszawskiej upatrywać można by w napływie kapitału zagranicznego. Pomimo jednak dotychczasowych zniżek wyceny preferowanych przez zachodnich inwestorów, z racji wysokiej płynności, spółek giełdowych są nadal stosunkowo wygórowane. Warto zauważyć, że na przykład walory banków z punktu widzenia wskaźnika P/BV notowane są u nas z 30-proc. premią w stosunku do swych odpowiedników w strefie euro (Polska - 2,30, Euroland - 1,77).
Trudno ponadto oczekiwać napływu dobrych wieści z rynków zagranicznych. W gronie zarządzających funduszami panuje bowiem zbyt duży optymizm, co zgodnie z zasadą inwestowania wbrew opinii większości powinno budzić ostrożność. Z cyklicznych badań prowadzonych wśród zarządzających funduszami inwestycyjnymi przez Merryll Lynch wynika, że w marcu 2005 procent zarządzających oczekujących tego, że globalne tempo wzrostu gospodarczego w ciągu następnych 12 miesięcy wzrośnie, przekroczył po raz pierwszy od czerwca 2004 roku odsetek tych, którzy twierdzą, że tempo to się obniży. Oczekiwania te wydają się nieco zbyt ambitne, zważywszy na fakt, iż FED wciąż zaostrza politykę stóp procentowych, co może odbić się rykoszetem na światowej gospodarce. Zwłaszcza jak uczy doświadczenie, po wyborach prezydenckich w USA dochodzi do wyhamowania tempa wzrostu tamtejszego PKB.
W tej sytuacji w najbliższych tygodniach oczekiwać można kontynuacji trendu spadkowego, aczkolwiek tempo zniżek powinno się zmniejszać. Brak w każdym razie widocznych oznak akumulacji. Jest mało prawdopodobne, aby przed publikacją raportów kwartalnych duzi inwestorzy zdecydowali się na większe zakupy. Należy ponadto pamiętać, że w czerwcu czekać może nas sporo - może nawet kilkanaście - debiutów na GPW, co powinno z wyprzedzeniem odciągać kapitał z rynku wtórnego. Wartość czerwcowych ofert szacowana jest na prawie 4 mld PLN.