Ceny miedzi na londyńskiej giełdzie w ciągu minionych pięciu sesji odnotowały największy wzrost od 9 tygodni. Producenci używający ten metal kupowali go, by uzupełnić topniejące zapasy. Światowe rezerwy miedzi monitorowane przez giełdy w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju stanowią teraz zaledwie jedną czwartą poziomu sprzed roku. A w II kwartale zazwyczaj wzrasta produkcja miedzianych kabli, przewodów i rur. Sytuacja na rynku wciąż jest więc napięta i zdaniem analityków, wszyscy - konsumenci, maklerzy i fundusze - kupują miedź.

Cena kontraktów terminowych wzrosła w minionym tygodniu o 2,7%, co było największą zwyżką od tygodnia zakończonego 18 lutego. Od początku roku miedź zdrożała o 3,8%. Wzrost ceny w ostatnim tygodniu byłby jeszcze większy, gdyby nie czwartkowy spadek o 1,7%. Był on wynikiem informacji, że Chiny w marcu już po raz 11 z rzędu zmniejszyły import miedzi. W tym roku według najnowszych prognoz Chiny mają zużyć ok. 22% światowej produkcji tego metalu, ale szukają sposobów na spowolnienie wzrostu gospodarczego, by zabezpieczyć się przed nadmierną inflacją.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek w Londynie o 18 USD, 0,4%, do 3268 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3182 USD, ale w środę cena tego metalu po raz drugi w ciągu dwóch tygodni przekroczyła poziom 3300 USD, najwyższy od 1989 r.