Tydzień rozpoczął się bardzo spokojnie, by nie powiedzieć sennie. Przez całą sesję aktywność graczy była znikoma. Wyraźnie było widać, że rozgrywający na naszym rynku postanowili wstrzymać się z decy-zjami. Na co czekają? Zapewne środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej można uznać za czynnik wprowadzający niepewność. Trzeba jednak pamiętać, że faktycznie ten poziom niepewności nie jest duży. Większość analityków jest zgodna, że najprawdopodobniej dojdzie do obniżki stóp o 25 pkt bazowych.

Skoro RPP nie jest aż tak strasz-na, to co mrozi dużych graczy? Sytuacja techniczna nie sprzyja podejmowaniu śmiałych decyzji. Znajdujemy się bowiem w newralgicznym miejscu. Wiele zależy od tego, jak zachowa się rynek w najbliższych dniach. W ubiegłym tygodniu spadek cen został zatrzymany niemal dokładnie na poziomie dolnego ograniczenia formacji klina zwyżkującego. Kontraktom do testu tego poziomu zabrakło ledwie kilkunastu punktów. Indeks zatrzymał się dokładnie na linii. Tym samym można przyjąć, że doszło do pierwszego testu.

Jest to bardzo ważna linia ze średnioterminowego punktu widzenia. To pozwala przypuszczać, że na jednym teście się nie skończy. Apetyt niedźwiedzi na pokonanie tego wsparcia powinien być ogromny. Zejście niżej otworzyłoby drogę do spadku przynajmniej do 1700 pkt. Jest się więc o co bić. Bykom zależy, by oddalić się od tej linii. Właściwie to powinno zależeć, bo patrząc na wczorajsze zachowanie popytu, można dojść do wniosku, że kupującym nie chce się wysilać. Wczorajsza zwyżka w połowie sesji była po prostu żałosna. Maksima sesji zostały wyznaczone przy spadającej liczbie otwartych pozycji. To nie wróży niczego dobrego i stawia pod znakiem zapytania sukces popytu w walce o obronę linii. Można mieć tylko nadzieję, że dziś dojdzie już do prawdziwej potyczki.