- UniCredito to jeden z kilku włoskich banków, które mogłyby być dla nas atrakcyjnym partnerem - powiedział Rampl w opublikowanym wczoraj wywiadzie dla dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Zaznaczył jednak, że choć połączenie obu banków byłoby "sensowne", to HVB o przejęcie nie zamierza się starać. - Wiem, że nie jesteśmy w stanie wchłonąć takiego partnera - dodał Rampl.

Niewykluczone jest jednak posunięcie odwrotne - w którym przejmującym byliby Włosi. Jak donosiła w zeszłym miesiącu włoska prasa (m.in. magazyn finansowy "Il Mondo"), UniCredito rozważa takie rozwiązanie. Spekulacje nie ustawały, mimo że doniesieniom zaprzeczał sam prezes banku Alessandro Profumo. Według "Il Mondo", UniCredito mogłoby sfinansować większą część transakcji swoimi własnymi akcjami, resztę płacąc z wolnych środków. Magazyn twierdził, że po transakcji HVB stałby się największym akcjonariuszem UniCredito, z udziałem sięgającym 20%. Podobno w sprawie przejęcia przedstawiciele UniCredito nieoficjalnie kontaktowali się już z Antonio Fazio, prezesem Banku Włoch, który jest nadzorcą krajowego sektora bankowego.

Na temat połączenia HVB z UniCredito media zaczęły spekulować jednak już znacznie wcześniej niż w zeszłym miesiącu. Temat jest nośny, bo konsolidacja w niemieckim sektorze bankowym jest oczekiwana od dawna. Eksperci nie mają jednak wątpliwości. - Na fuzję HVB z UniCredito raczej nie ma szans. A dlaczego spekulacje się pojawiają? Nie wiem - powiedział nam analityk Johannes Thormann z WestLB Equity Markets we Frankfurcie.

Oba banki są silnie zaangażowane w Polsce. UniCredito kontroluje Pekao (53% akcji), a HVB - pośrednio przez należący do niego Bank Austria Creditanstalt jest właścicielem BPH (BACA ma 77% kapitału polskiej spółki). Pod względem wartości aktywów Pekao i BPH zajmują odpowiednio drugą i trzecią pozycję w kraju. - Przypuszczam, że ich fuzja mogłaby być utrudniona przez UOKiK, ze względu na zbyt duże udziały w rynku nowego banku. Mało prawdopodobne wydaje mi się również, by to HVB miał przejąć UniCredito. Bardziej realny jest odwrotny scenariusz - uważa Marcin Jabłczyński z Domu Maklerskiego BZ WBK.

HAK