Jeszcze tylko wykresy indeksów WIG i WIG20 pozwalają obronić tezę, że warszawska giełda znajduje się w długoterminowym trendzie wzrostowym. Pozostałe indeksy, w różnym tempie, podążają na południe. W najszybszym WIRR - od października zeszłego roku stracił już prawie 20%. Wczoraj zanotował kolejne minimum (4093,3 pkt.) w tej fali wyprzedaży. Zamknięcie wtorkowej sesji było najniższe od 19 lipca 2004 roku. W trochę lepszym położeniu znajdują się TechWIG i MIDWIG. W obydwu wypadkach trendy długoterminowe mają kierunek boczny. Indeks spółek reprezentujących zaawansowane technologie dzieli od 52-tygodniowego minimum 16 punktów (2,7%), MIDWIG 24 punkty (1,5%). Jeśli szukać racjonalnych powodów wyprzedaży akcji przez inwestorów, to od pewnego czasu pozostają one niezmienne - obawa, że wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego negatywnie wpłynie na zyski spółek. Wszystkim tym ekspertom, którzy zachwycają się fantastycznymi podobno wynikami polskiego eksportu, poleciłbym przyjrzenie się wykresowi kursu i wynikom na przykład Dębicy.

Przed większym spadkiem WIG20 chronią przede wszystkim banki i spółki surowcowe. W odniesieniu do obydwu grup firm pojawiają się jednak kolejne sygnały ostrzegawcze. W zeszłym tygodniu doszło do wybicia w dół z czteromiesięcznej konsolidacji na wykresie PKO BP. Wprawdzie od razu podaż, jakby przestraszona tym co spowodowała, wycofała się i kurs podskoczył, ale dziś znów jest na 25,9 zł. Wydaje się, że takim momentem przełomowym może być przebicie najstarszej chyba długoterminowej linii trendu wzrostowego, która obejmuje ponad pięć lat notowań Pekao. Ostatnie fale wzrostowe na rynku tych akcji były dość słabe i sygnał sprzedaży (spadek poniżej 130 zł), może się pojawić w każdej chwili. Zwróciłby też uwagę na kolejną nieudaną próbę przebicia przez miedź 3300 USD za tonę. W połączeniu z najniższą od 10 tygodni ceną aluminium to ostrzeżenie przed spadkiem cen surowców. KGHM, który zrezygnował z zabezpieczania się przed niekorzystnymi zmianami notowań miedzi, będzie wtedy bardzo łatwym celem.