Przychody szyjącego garnitury przedsiębiorstwa wyniosły w I kwartale br. 8,3 mln zł. Były mniejsze niż w ostatnich miesiącach ubiegłego roku, ale początek roku zazwyczaj jest dla firm odzieżowych gorszy. Ważniejsze, że obroty są - nieznacznie, ale jednak - wyższe niż przed rokiem. Wskazuje to na trwałość poprawy: w 2004 roku Bytom zanotował wzrost sprzedaży o ponad 30%.
Przychody są jednak wciąż za małe lub koszty - mimo cięć w ostatnich latach - za duże, bo Bytom ma nadal wysoką stratę ze sprzedaży. To decyduje o pozostałych wynikach. Netto firma jest prawie 0,6 mln zł pod kreską. Większą kwartalną stratę miała w okresie styczeń-marzec 2003 r. Ale wtedy jej obroty zaledwie przekroczyły 5 mln zł.
Pieniądze potrzebne od zaraz
- Wyniki są lepsze niż przed ro-kiem. Strata ze sprzedaży jest o około 200 tys. zł mniejsza. Netto jest wyższa niż w 2004 r., bo w zeszłym roku rozwiązywaliśmy jeszcze jakieś rezerwy, a w tym żadnych nadzwyczajnych zdarzeń nie było - twierdzi prezes Tomasz Sarapata. - Wiemy dobrze, jaki jest problem spółki, i wiemy, jak go rozwiązać. Potrzebujemy pieniędzy, żeby zwiększyć sprzedaż, w tym przede wszystkim najbardziej rentownych wyrobów. Ale także, żeby wprowadzić dodatkowe oszczędności. Np. moglibyśmy zmniejszyć koszty gazu, ale najpierw musielibyśmy zainwestować kilkaset tysięcy złotych.
Prezes zwraca uwagę, że Bytom zrealizował w I kwartale tylko 30% rynkowych zamówień na sezon wiosenny. - II kwartał będzie więc dużo lepszy - zapewnia.