Elkop, przedsiębiorstwo elektromontażowe, do czasu ogłoszenia upadłości z możliwością zawarcia układu nie mógł normalnie funkcjonować. Kontrahenci nie byli zainteresowani współpracą z firmą, która mogła w każdej chwili zniknąć z rynku. Unormowanie statusu prawnego miało spółce pomóc.
Efekty nie są jednak duże. Sprzedaż w I kwartale 2005 r. wzrosła wprawdzie w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku (upadłość została ogłoszona w lipcu 2004 r.), ale nadal jest bardzo mała. Sięga zaledwie 1 mln zł i jest wielokrotnie niższa niż we wcześniejszych latach. Wzrost obrotów niewiele zresztą daje, skoro koszty produkcji są niemal takie same, jak przychody. Po dodaniu pozostałych kosztów Elkop wykazuje bardzo duże - zwłaszcza w proporcji do obrotów - straty, i to na każdym poziomie rachunku wyników. Strata operacyjna sięga 0,6 mln zł, netto jest tylko nieznacznie mniejsza. Rezultaty są zdecydowanie gorsze nawet niż przed rokiem, kiedy widmo bankructwa paraliżowało działalność spółki.
Perspektywy przedsiębiorstwa są złe. Zarząd przyznaje, że sytuacja finansowa jest trudna, a poziom sprzedaży niedostateczny. Okresowo firma nie ma zleceń, co oznacza przestoje.
Pomocne byłoby podpisanie układu z wierzycielami. Procedura posuwa się jednak powoli. W sądzie leży od kilku tygodni lista wierzytelności. Tymczasem zobowiązania spółki rosną. Wynoszą już ponad 8 mln zł. Układ - jak ocenia zarząd - spowodowałby odzyskanie płynności finansowej. Jednak wyraźniejsza poprawa będzie możliwa, jeżeli korzystne zmiany obejmą też otoczenie firmy, np. wzrośnie liczba ogłaszanych przetargów.
W rozmowach z nami prezes Elkopu Czesław Koczorek twierdził, że w tym roku firma może wypracować około 10 mln zł przychodów i wyjść na niewielki plus - jeśli pomyślnie zakończy się po-stępowanie układowe. I kwartał wskazuje, że realizacja planów nie będzie łatwa.