Większość ekonomistów prognozowało, że przystąpienie do Unii będzie miało niewielki wpływ na tempo wzrostu w Europie Środkowej i Wschodniej. Przede wszystkim dlatego, że procesy integracyjne między wschodem i zachodem kontynentu były bardzo zaawansowane już przed formalnym rozszerzeniem. Niemniej jednak kraje przyjmowane do Unii przeżyły akcesyjny boom. Na początku 2004 r. ich mieszkańcy ruszyli na zakupy w obawie, że podwyżki podatków
związane z wejściem do Unii spowodują natychmiastowy wzrost cen. Zwiększyły się bezpośrednie inwestycje zagraniczne w tym rejonie, gdyż zachodnioeuropejskie firmy chciały wykorzystać wciąż o wiele niższe koszty w takich krajach, jak Słowacja czy Polska. Eksport i import między nowymi państwami członkowskimi i strefą euro odnotowały w 2004 r. dwucyfrowy wzrost, między innymi dlatego, że po 1 maja usunięto ostatnie bariery handlowe.
Zadowoleni nawet rolnicy
Silny wzrost gospodarczy osłabił obawy, że nowe kraje członkowskie źle będą sobie radziły w Unii. Nawet bardzo sceptyczni wcześniej rolnicy teraz wydają się zadowoleni. Otrzymali bezpośrednie dopłaty z Brukseli i jednocześnie na Zachodzie gwałtownie wzrósł popyt na tanie produkty żywnościowe ze Wschodu. W najnowszych sondażach opinii publicznej poparcie dla Unii wzrosło w nowych krajach członkowskich. Na przykład wśród polskich rolników w ciągu kilku miesięcy poparcie to skoczyło z 20 do 63%.
Jednocześnie rządy państw wschodnioeuropejskich wyraźnie przyspieszyły z wdrażaniem reform gospodarczych. Bank Światowy wymienia Słowację jako najszybciej reformujące się państwo w 2004 r. Słowacja razem z Litwą znalazły się też wśród 20 krajów, które najbardziej ułatwiły prowadzenie interesów.