Reklama

Zimny prysznic

Spadek indeksu cenowego PARKIETU do najniższego poziomu od ośmiu miesięcy pokazuje, że trend spadkowy na rynku umacnia się. Wszyscy kupujący akcje od sierpnia 2004 r., przeciętnie licząc, są obecnie pod kreską. Teraz rozczarowani rozwojem wydarzeń mogą stanowić poważne źródło podaży akcji.

Publikacja: 30.04.2005 08:13

Od lutowego szczytu indeks cenowy stracił blisko 13%. To największy spadek w ostatnich dwóch latach, przekonujący, że właśnie rozpoczyna się korekta hossy trwającej od wiosny 2003 r. W trzech poprzednich przypadkach "cenówka" za każdym razem spadała po ok. 9%. Silnych sygnałów sprzedaży mamy więcej. W drugiej połowie marca indeks opuścił dołem tworzony 10 miesięcy kanał wzrostowy, który w takiej sytuacji okazał się formacją odwrócenia trendu. Minimalny zasięg spadku, wynikający z wysokości kanału, pozwala spodziewać się dotarcia w pobliże dołka z maja 2004 r. Znajduje się on ok. 5% poniżej obecnych notowań. Indeks cenowy pierwszy raz od ponad 2 lat spadł poniżej średniej kroczącej z 250 sesji, a sama średnia od ostatniej środy zaczęła się obniżać, co też nie miało miejsca od wiosny 2003 r.

Straty rosną

Od momentu ustanowienia w lutym przez indeks cenowy historycznego maksimum ceny spadły aż ponad 150 spółek, a tylko około 50 wzrosły. Do tego w aż blisko 100 przypadkach zniżka przekraczała tę odnotowaną przez indeks. Przeciętna strata wyniosła ponad 18%, podczas gdy średni zysk jedynie 12%. Te liczby dobrze opisują trudne warunki do zarabiania pieniędzy na giełdzie w ostatnich tygodniach. Nie dość, że bardzo trudno jest trafić w rosnące papiery, to jeszcze nagroda za dobry wybór jest mniejsza niż kara za błędną decyzję. Taka sytuacja nie zdarzała się przez dwa lata hossy.

Nic więc dziwnego, że w takich warunkach chętnych do kupowania akcji w ostatnich tygodniach nie ma zbyt wielu. Świadczą o tym niskie obroty, towarzyszące zniżce. W przypadku 20 największych firm były w kwietniu najniższe od października 2004 r.

Taka sytuacja jest pochodną trzech czynników. Rodzime akcyjne fundusze inwestycyjne w I kw. tego roku odnotowały znaczący odpływ środków - tylko w marcu ubytek odpowiadał 6,2% aktywów z końca lutego. Przypomnijmy, że w lutym był on jeszcze większy. Trudno więc liczyć na większy popyt z tej strony w najbliższym czasie. Tym bardziej że inwestorzy, widząc malejące roczne stopy zwrotu (już teraz są one w przypadku funduszy akcyjnych niższe od bezpiecznych), które już niedługo mogą stać się ujemne (taka sytuacja nie występowała w ostatnich dwóch latach), będą raczej skłonni dalej ograniczać udziały w akcyjnych funduszach.

Reklama
Reklama

OFE w dalszym ciągu mają bardzo dużo akcji w portfelach i można zakładać, że będą w kolejnych tygodniach skłonne koncentrować uwagę na dużych ofertach na rynku pierwotnym (Lotos i Opoczno). Będą one warte przeszło 3 mld zł. Jednocześnie trzeba się liczyć z zakończeniem hossy na rynku obligacji, która przyczyniała się do wzrostu wartości aktywów OFE i relatywnego obniżenia udziału akcji w portfelach w poprzednich miesiącach. Ostatnia decyzja RPP schłodziła nadzieje na kolejne szybkie cięcia stóp procentowych. Rentowność długoterminowych papierów skarbowych w Europie w ostatnich 15 latach nigdy nie była tak niska, jak obecnie, co każe się liczyć z jej odbiciem w niedługim czasie. Do tego inwestorzy żądają wyższej premii przy lokowaniu na rynkach wschodzących, która przyczynia się do zwiększania się w ostatnim czasie (trzeba przyznać z bardzo niskiego poziomu) różnicy pomiędzy zyskownością obligacji z emerging markets i krajów rozwiniętych. Szybciej też tracą akcje z rynków wschodzących niż dojrzałych.

W jakimś stopniu jest to pochodną zakończenia mody na tę pierwszą grupę krajów. Od połowy marca systematycznie odpływają pieniądza z globalnych funduszy lokujących na tych rynkach. To one były głównym motorem zwyżki trwającej od połowy stycznia do połowy marca. Przez ostatnie półtora miesiąca straciły ponad 40% środków, które napłynęły do nich od początku roku do połowy marca. Ta "kapryśność" globalnego kapitału w dużym stopniu tłumaczy sporą zmienność notowań w tym roku na rynkach wschodzących.

Wrażliwość na złe informacje

Potwierdzeniem, że rynek akcji w coraz większym stopniu przechodzi w objęcia niedźwiedzi, są również ostatnie reakcje inwestorów na napływające informacje. Są one prawie we wszystkich przypadkach interpretowane negatywnie. Tak było ze wskaźnikami makroekonomicznymi, choć wydawało się, że ze względu na efekt bazy wszyscy byli przygotowani na ich pogorszenie. W wynikach TP uwagę zwróciły niższe przychody, natomiast uwadze uszedł wysoki zysk netto. W oczekiwaniu na słabe wyniki kurs Dębicy w poprzednich miesiącach bardzo mocno spadł, a i tak publikacja rezultatów za I kwartał wywołała w piątek zniżkę ceny.

Inwestorzy powoli przekonują się, że rzeczywistość zaczyna wyglądać gorzej od wcześniejszych oczekiwań. Wytworzenie się atmosfery rozczarowania i poczucia, że w przeszłości podejmowało się decyzje w oparciu o błędne przesłanki (gospodarka miała się szybko rozwijać, spółki mieć coraz lepsze zyski) jest znakomitą pożywką dla trendu malejącego.

W tych warunkach szanse na poprawę koniunktury są dość znikome. Więcej o potencjale kupujących powinien powiedzieć test wsparć, jakie dla WIG20 na wysokości 1832 pkt, a dla WIG--Banki przy 33 452 pkt wyznaczają styczniowe dołki. Jako pierw-szy w czwartek do tej bariery dotarł indeks sektora bankowego. Piątkowe odbicie od niego nie wypadło imponująco - znacząco ułatwiły je skromne obroty, które przekonują, że wzrost stał się możliwy głównie z uwagi na mniejszą presję podaży niż wzrost aktywności kupujących. Przełamanie przez WIG-Banki wsparcia, ze względu na duży udział spółek z tej branży w głównych indeksach, praktycznie przesądzi o tym, że tak samo stanie się w przypadku WIG20. W perspektywie kolejnych tygodni zapowiadałoby to dotarcie indeksów do minimum z maja minionego roku. Dla WIG20 znajduje się ono przy 1613 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama