Obecne osłabienie złotego nie zostało spowodowane tylko przez krótkoterminowych graczy, czyli np. zagraniczne fundusze hedgingowe. Ekspozycję walutową redukowali również długoterminowi inwestorzy portfelowi. Warto zwrócić uwagę, że złoty był ostatnio jedną z najsłabszych walut na rynkach wschodzących. Jeśli więc globalni inwestorzy zastanawiali się nad redukcją ryzyka na emerging markets, musieli rozważać redukcję zaangażowania w złotego.

W najbliższych tygodniach mieszanka niepewności politycznej w kraju, referendum we Francji, gorszych danych ekonomicznych na świecie oraz wzrostu awersji do ryzyka inwestorów powinny wywierać negatywną presję na nasz pieniądz. Dlatego długa pozycja w obcych walutach wciąż pozostaje najrozsądniejszą strategią.

"Eskalacja kryzysu buduje jego koniec" - bardzo podoba mi się ta myśl. Przy obecnych fundamentach powyżej poziomu 4,30 zł za euro zaczyna stopniowo "nabierać wartości" idea akumulacji złotego. Prawdopodobnie, gdy na rynku "leje się krew", jest jeszcze zbyt wcześnie, aby o tym mówić. Pamiętajmy jednak, że kursy mają silną tendencję do "przestrzałów", w czasie "psychologicznych wyprzedaży". To są najlepsze momenty do akumulacji z punktu widzenia długoterminowych graczy.