Wydarzeniem dnia, jeśli chodzi o informacje ze spółek, była w piątek publikacja wyników kwartalnych przez Microsoft (spółka przedstawiła raport w czwartek po zakończeniu sesji). Informatyczny gigant nie rozpieścił inwestorów, jeśli chodzi o wysokość sprzedaży, która okazała się niższa od oczekiwań. Jednak solidny wzrost zysku w połączeniu z lepszą prognozą sprzedaży w bieżącym kwartale spowodowały, że akcje firmy poszły w górę i w dużym stopniu przyczyniły się do przedpołudniowej zwyżki indeksu amerykańskich blue chips - Dow Jones Industrial Average. Wskaźnik zyskał do godz. 22.00 naszego czasu 1,16%, ale wciąż znajduje się blisko najniższego poziomu od października ub.r. Podobnie jak technologiczny wskaźnik Nasdaq Composite, który w piątek kontynuował przed południem spadek, wzrósł o 0,91%.

Powodów tego, że amerykańskie indeksy znajdują się na poziomach najniższych od miesięcy, należy upatrywać przede wszystkim w obawach przed osłabieniem koniunktury w gospodarce amerykańskiej. W czwartek nastroje inwestorów pogorszył raport na temat wzrostu PKB w USA w I kwartale (wyniósł "tylko" o 3,1%, podczas gdy rynek oczekiwał zwyżki o 3,5%). W piątek gracze otrzymali kolejną dawkę danych makro, które nie dały im jasnego obrazu gospodarki. Najpierw, jeszcze przed rozpoczęciem sesji w USA, powiało optymizmem, ponieważ pojawiły się dane o wyższych od oczekiwanych dochodach i wydatkach Amerykanów. Jednak, gdy trwał już handel na giełdach, niepokój mógł wzbudzić spadek indeksu zaufania konsumentów, a także niższa wartość wskaźnika mierzącego aktywność przemysłową w rejonie Chicago.

Indeksy europejskie zakończyły tydzień niewielkimi zmianami. Również po tej stronie Atlantyku inwestorzy niepokoją się o stan gospodarki. W piątek wskaźnik zaufania konsumentów w strefie euro spadł do najniższego poziomu od 19 miesięcy. Dodatkowo rząd francuski poinformował o najwyższym od ponad 5 lat bezrobociu, a rząd niemiecki drastycznie obniżył prognozę tegorocznego wzrostu PKB.