Reklama

Zniechęcanie inwestorów

Jeśli ministerstwo skarbu nie dopuści związkowców z jeleniogórskiej Jelfy do rozmów z inwestorem, ci grożą, że cała załoga przyjedzie domagać się prawa do osłon socjalnych. W tym tygodniu związkowcy mogą zdecydować o proteście.

Publikacja: 04.05.2005 08:52

Postawa związków jest główną przeszkodą w zawarciu porozumienia z potencjalnym inwestorem - udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć. Przed tygodniem siedem central związkowych działających w Jelfie wysłało do ministerstwa pismo, w którym domagają się dopuszczenia do rozmów z inwestorem, który ma odkupić blisko 47% akcji należących dziś do Agencji Rozwoju Przemysłu, MSP i PZU. W czwartek upłynął termin ultimatum. Związkowcy twierdzą, że jeśli ministerstwo nie przystanie na ich propozycję, cała (licząca tysiąc osób) załoga firmy przyjedzie pod siedzibę MSP. Ministerstwo nie udzieliło nam informacji, czy odpowie na pisma. Według związkowców MSP poprosiło o czas do 4 maja. - Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, co zrobić w takiej sytuacji. Ale jesteśmy gotowi podjąć odpowiednie kroki, ze strajkiem włącznie - stwierdził w piątek Ireneusz Oracz z Solidarności Jelfy. Związkowcy zapowiadają jednak, że najpierw do MSP trafi kolejny list.

Siła związków zawodowych

- Chciałbym, żeby potencjalny inwestor nie stronił od rozmów ze związkami - powiedział Sławomir Kryszkowski, prezes Jelfy. Według niego, pakiet socjalny na rozsądnych warunkach byłby korzystny dla obydwu stron. Prezes mówi o 2-letnich gwarancjach zatrudnienia dla całej załogi. I. Oracz twierdzi jednak: - Skoro ministerstwo zgadzało się na 10-letnie osłony dla sektora energetycznego, podobne interesują nas.

Obawy związkowców wynikają m.in. z zainteresowania Jelfą firm indyjskich - Glenmark i Jubilat. - Otrzymujemy informacje o tym, co zrobił hinduski Mittal Steel inwestując w Polsce. Obawiamy się zwolnień - powiedział jeden z pracowników.

Mimo rozesłania przez ARP zaproszenia do rokowań do kilkudziesięciu firm farmaceutycznych, Jelfą zainteresowały się tylko cztery: dwie hinduskie, łotewski Grindeks i fundusz Advent International. Ten ostatni jest inwestorem finansowym, a wcześniej zarząd Jelfy wielokrotnie podkreślał, że jest zainteresowany silnym inwestorem branżowym. Poza wymienionymi żaden taki się nie pojawił.

Reklama
Reklama

Tajemniczy raport

Na rynku pojawiła się tajemnicza, anonimowa analiza Jelfy, przygotowana prawdopodobnie przez jeden z banków. Według niej, jeleniogórski producent leków jest wart znacznie mniej w porównaniu z wcześniej wydanymi rekomendacjami. Analityk określił docelową cenę akcji na 59,9 zł. Po uwzględnieniu 15% dyskonta, akcje Jelfy mają być warte 50,9 zł. - Spekulacje na temat ceny przejęcia przez inwestora branżowego są wsparciem dla kursu akcji spółki pomimo niekorzystnej koniunktury na GPW. Słabe wyniki, kłopoty z szybkim wprowadzaniem nowych leków oraz niekorzystne dla eksportu wzmocnienie złotego sugerują, że wartość akcji na bazie fundamentalnej jest poniżej obecnej ceny rynkowej. Znaczna część oczekiwanej premii za przejęcie jest już uwzględniona w cenie - napisano w analizie. Analityk zwrócił uwagę na przestarzały portfel produktów Jelfy, brak efektów reorganizacji, nieudany ubiegły rok i konieczność poniesienia przez spółkę dużych wydatków na zakup licencji. W marcu BDM PKO BP określił cenę docelową Jelfy na 72 zł. Miesiąc wcześniej DI BRE - na 70 zł. Według DM BOŚ wartość akcji Jelfy jest jednak znacznie niższa i wynosi 57,20 zł. W poniedziałek kurs spadł o 0,84% do 59 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama