Dowiedzieliśmy się, że wkrótce w akcjonariacie może się ujawnić inwestor branżowy. Będzie kontrolować powyżej 5% kapitału.
Już podczas ostatniej oferty publicznej o zainteresowaniu inwestora spółką mówił Julian Nuckowski, prezes Swarzędza. Wciąż jednak to tylko zapowiedzi. - Jeszcze za wcześnie na szczegóły. Zapewniam jednak, że to nie były puste słowa - mówi. Firma informowała, że ma partnera z Niemiec, który chciałby zainwestować w dwa zakłady produkcyjne. Teraz współpracuje z tym przedsiębiorstwem na płaszczyźnie handlowej.
Prezes twierdził również, że Swarzędz nawiązał kontakt z inwestorami ze Wschodu, którzy byliby zainteresowani zakupem akcji Swarzędza. W tym ostatnim przypadku konieczna byłaby kolejna emisja.
Sygnał do przejęcia
Wejście inwestora branżowego do spółki wydaje się konieczne. Firma od kilku lat nie może poradzić sobie z kłopotami finansowymi. Bankructwa i układy przedsiębiorstw zależnych, a także ostatnio brak porozumienia z pracownikami i sprzedaż Jarocińskich Fabryk Mebli tylko to potwierdzają. Firma postanowiła sięgnąć po pieniądze inwestorów. Była to emisja ratunkowa. Większość akcji (za 6 mln zł) objęli jednak wierzyciele. Część z nich postanowiła sprzedać walory, co przyczyniło się do spadku kursu. W poniedziałek za akcję Swarzędza płacono 1,21 zł. W drugiej połowie lutego firma oferowała walory po 2,5 zł. - Nie mam pojęcia, dlaczego kurs jest tak nisko. Ta sytuacja nie odzwierciedla fundamentów spółki - tłumaczy J. Nuckowski. Wartość rynkowa Swarzędza wynosi teraz 16 mln zł. Może to być sygnał do przejęcia firmy, w której free float wynosi blisko 90%. Prezes twierdził, że sama marka jest warta ponad 50 mln zł. Swarzędz ma jednak wciąż wysokie zobowiązania. Wynoszą ponad 70 mln zł. Mają w tym roku spaść do 50 mln zł.