Tuż po objęciu stanowiska minister Socha zadeklarował, że zwiększenie podaży spółek Skarbu Państwa na warszawskiej giełdzie jest niezbędne, bo bez dużych państwowych ofert otwarte fundusze emerytalne nie będą miały w co inwestować, przez co może dojść do "przegrzania" rynku. Takiemu podejściu w prywatyzacji państwowych spółek sprzyjał fakt, że nowy minister przez wiele lat przewodniczył KPWiG.
Pod okiem Jacka Sochy ruszyły prace nad przygotowaniami do kilku debiutów. Progiełdowa opcja szybko została wzmocniona przez ściągnięcie do resortu Dariusza Witkowskiego na stanowisko wiceministra. Wcześniej Witkowski był dyrektorem jednego z kluczowych departamentów w Komisji - departamentu spółek publicznych i finansów. Dziś przewodniczy zespołowi do spraw prywatyzacji. W ciągu niecałych ośmiu miesięcy (do końca 2004) na giełdzie miało się znaleźć przynajmniej pięć spółek SP. Priorytetem był największy detaliczny bank w Polsce - PKO BP. Oprócz niego na parkiet miały trafić dawna centrala handlu chemikaliami Ciech, transportowy potentat Pekaes, producent drobnego sprzętu AGD Zelmer, a także Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. Ponad połowę planu udało się w terminie zrealizować. Na giełdzie znalazły się PKO BP, WSiP i Pekaes. Ciech i Zelmer zadebiutowały w pierwszych miesiącach tego roku.
Nie jest to imponująca liczba, ale resort nie zamierza spocząć na laurach. Na ten rok zaplanował kilkanaście ofert, m.in. Polmosu Białystok, Grupy Lotos, Enei, PGNiG, ZA Puławy. Po latach posuchy inwestorzy wreszcie mieli i nadal mają okazję kupić akcje spółek SP (na części już zarobili). Ale ten rozmach nie podoba się opozycji. Choć przyznaje, że oferty publiczne sprzyjają przejrzystości procesów prywatyzacyjnych, to zmuszają do sprzedaży ze sporym dyskontem. Opozycja twierdzi, że Skarb Państwa mógłby zarobić więcej, sprzedając firmy inwestorom branżowym.
Argumenty wypadają blado w zderzeniu z wynikami, które osiągnął resort pod kierownictwem Sochy. W przeciwieństwie do swoich kilku poprzedników z rządu SLD zrealizował ze sporą nadwyżką zaplanowane z prywatyzacji przychody. Według budżetowego planu miał sprzedać państwowe aktywa za 8,83 mld zł, tymczasem sprzedał za 10,25 mld zł.