Zysk netto Credit Suisse wyniósł w pierwszych trzech miesiącach br. 1,91 mld franków szwajcarskich (1,61 mld USD). To wynik znacznie lepszy od oczekiwań. Analitycy spodziewali się, że spółka zarobi o ok. 200 mln franków mniej niż przed rokiem, czyli ok. 1,6 mld franków.

Motorem napędowym dla szwajcarskiej firmy była tzw. bankowość prywatna, czyli kompleksowe usługi finansowe dla najzamożniejszych klientów (z majątkiem przekraczającym 1 mln USD). Zysk działu private bankingu zwiększył się o 1%, do 685 mln franków. Aż o 45% więcej niż rok temu, czyli 274 mln franków, zarobił natomiast oddział bankowości detalicznej na rynku szwajcarskim, któremu pomógł zwłaszcza większy popyt na kredyty. Poprawiła rezultaty również jednostka ubezpieczeniowa Winterthur (zysk wzrósł o 21%, do 125 mln franków). Strategiczne plany zarządu zakładają jednak sprzedaż tej jednostki.

Te dobre wyniki zrekompensowały słaby kwartał odnotowany przez dział bankowości inwestycyjnej Credit Suisse First Boston (CSFB). Zysk z koordynowania fuzji, obsługi emisji oraz handlu papierami wartościowymi obniżył się o 13%, do 540 mln franków. Prezes Oswald Gruebel przyznaje, że w bieżącym kwartale nie ma co liczyć na poprawę w tym segmencie rynku, ale drugie półrocze powinno być lepsze. Poza tym zwiększeniu zysków CSFB powinna sprzyjać też zapowiedziana reorganizacja. Firma ta, mająca teraz dużą niezależność, zostanie połączona z innymi działami banku. To obniży koszty i powinno zwiększyć zysk całej grupy do 8 mld franków w 2007 r. (w ub.r. Credit Suisse zarobił 5,63 mld franków). Z tych 8 mld franków ok. 3 mld powinien wypracować CSFB.

Jak informował prezes Gruebel podczas ubiegłotygodniowego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, Credit Suisse bank nie planuje w najbliższym czasie żadnej fuzji. Stawia na niezależność i rozwój organiczny.

Wczoraj po publikacji wyników kurs akcji Credit Suisse wzrósł o 0,2%. Od początku roku akcje szwajcarskiego banku zwyżkowały o ponad 5%.