Po tym, jak w poniedziałek inwestorzy wykazali się żałosną aktywnością wiadomo było, że środowa sesja będzie pod tym względem lepsza. Jednak już przed otwarciem można było założyć, że także tego dnia do przełomu nie dojdzie. W końcu mamy przed sobą ważne rozstrzygnięcia na scenie politycznej, a to pociąga za sobą zwiększone ryzyko inwestycji.
Notowania rozpoczęły się optymistycznie za sprawą wzrostu cen kontraktów terminowych w USA. Nieźle wystartował rynek akcji, ale bykom starczyło zapału jedynie trzy kwadranse. Jeszcze przed 11.00 wyznaczony został szczyt. Dalsze notowania to powolne osuwanie się cen. Prawie przez całą sesję optymizm próbowali utrzymać kupujący KGHM, Pekao i PKO BP. Te trzy spółki przez dłuższy czas wyróżniały się in plus. Przeciwwagą dla nich była słabość PKN, a później i TP. Po 14.00 rynek zjechał pod poziom poniedziałkowego zamknięcia.
Popołudniowa słabość rynku nie była zaskoczeniem, gdyż była wcześniej sygnalizowana przez zachowanie liczby otwartych pozycji. W czasie porannej zwyżki cen liczba otwartych kontraktów spadała, by w czasie późniejszego spadku cen rosnąć. LOP jasno dawała do zrozumienia, że źródłem popytu są głównie przestraszeni posiadacze krótkich pozycji. Taki popyt nie jest gwarantem kontynuacji ruchu.
Patrząc na wczorajsze notowania pod kątem analizy technicznej, można stwierdzić, że nadal mamy trend spadkowy. Lekki wzrost z rana zakończył się jeszcze pod poziomem średniej kroczącej, a trzeba pamiętać, że w trendzie nawet jej przełamanie nie jest jeszcze sygnałem zakończenia tendencji. Dopiero drugie wyjście nad poziom średniej może być wiarygodniejsze. Tym bardziej jeśli nastąpi po wykreśleniu wcześniej konsolidacji. W tej chwili najpoważniejszym oporem pozostaje spadkowa linia trendu i to ona określa kierunek aktualnego trendu.