Po I kw. zajmujący się wykupem wierzytelności Eurofaktor zarobił 2,42 mln zł, 55% więcej niż w tym samym okresie minionego roku. - Mimo świetnych wyników jednostkowych, nie podwyższamy prognozy na ten rok, mówiącej o 8 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Liczyliśmy, że w połowie do niego przyłożą się spółki z grupy (Eurofaktor ma 51,3% akcji Górnośląskiego Funduszu Restrukturyzacyjnego), ale MSSF-y nieco zmieniły sytuację - zastrzega Mirosław Nowicki, wiceprezes Eurofaktora. Niewykluczone że konieczne będzie przeszacowanie wartości aportów inwestorów prywatnych, od których GFR kupował spółki. - W tym roku skoncentrujemy się więc na wzroście zysków, a w następnych latach na zwiększeniu udziałów w rynku - zaznacza wiceprezes. Połowę zysków spółka będzie wypłacać akcjonariuszom. Z zysku za 2004 r. będzie to 51 gr. Konsekwentna polityka dywidendowa ma zwiększyć zainteresowanie inwestorów Eurofaktorem, którzy jak na razie nie garną się do grudniowego debiutanta. Notowania spółki cały czas oscylują wokół wartości księgowej. Akcje sprzedawane w ofercie pół roku temu po 18 zł, obecnie wyceniane są na 15,40 zł.

Tym czasem mysłowicka spółka na rynku faktoringowym radzi sobie coraz lepiej. Według Konferencji Instytucji Finansowych (kontroluje 75% rynku) 12,25--proc. udział w rynku po I kw. 2004 r. zmieniła na 14,2% (w tym czasie rynek wzrósł o 10%). Wartość wykupionych faktur - 356 mln zł daje jej czwarte miejsce po Pekao Faktoring, Handlowy Heller i Polfactorze. Coraz lepiej mają się zresztą wszystkie niebankowe firmy faktoringowe. Rynek konsekwentnie traci natomiast największy gracz - Pekao Faktoring (na koniec 2004 r. miał 33% teraz 27,6%).