W kwietniu spadła też liczba po raz pierwszy składanych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Z badań ankietowych wynika też, że spółki zamierzają zatrudniać, nawet mimo zagrożenia dla ich zysków ze strony droższej energii i surowców. Amerykański bank centralny odnotował "stopniową" poprawę sytuacji na rynku pracy. Po opublikowaniu raportu Departamentu Pracy obligacje skarbowe staniały, a kursy akcji poszły w górę, bo zmniejszył on obawy o dalsze słabnięcie tempa wzrostu gospodarczego.
Poprawiły się też dochody amerykańskich pracowników w ubiegłym miesiącu. Średnia stawka godzinowa wzrosła o 0,3%, 5 centów, do 16 USD. Przeciętny tygodniowy zarobek zwiększył się o 4,88 USD, do 542,40 USD. To stwarza nadzieję na przyspieszenie wzrostu wydatków konsumpcyjnych, które w ponad dwóch trzecich generują produkt krajowy brutto USA. W I kw. wydatki te zwiększyły się o 3,5% w porównaniu z 4,2% w takim samym okresie przed rokiem. Spadek dynamiki wydatków zarówno konsumpcyjnych, jak i inwestycyjnych spowodował wzrost zapasów w amerykańskich fabrykach, co może skutkować zmniejszeniem produkcji, a w rezultacie również zatrudnienia w fabrykach.
W kwietniu w przemyśle przetwórczym spadło ono o 6 tys. osób i był to siódmy spadek tego wskaźnika w ostatnich ośmiu miesiącach. Niemal cały kwietniowy wzrost zatrudnienia dotyczy spółek usługowych, w których przybyło 229 tys. pracowników. Udanie rozpoczął się też sezon na budowach, gdzie stworzono 47 tys. nowych miejsc pracy.