Reklama

Funt staniał po wyborach

Kurs funta spadł w piątek w stosunku do dolara i euro, a obligacje brytyjskiego rządu zdrożały. W ten sposób rynek zareagował na skromne zwycięstwo wyborcze Partii Pracy.

Publikacja: 07.05.2005 08:09

W poprzednim parlamencie laburzyści mieli 161 mandatów więcej niż opozycja, w tym ich przewaga stopniała do 66 głosów. W tej sytuacji premier Tony Blair będzie miał większe niż dotychczas trudności z przeprowadzeniem przez parlament rządowych projektów ustaw. Rząd będzie zatem słabszy niż w minionych ośmiu latach i to właśnie skłoniło inwestorów do wyprzedawania funtów.

Za jednego funta płacono w piątek 1,8960 USD w porównaniu z 1,9067 w czwartek wieczorem. Euro zdrożało z 67,96 pensów do 68,28 pensów. Analitycy spodziewają się jednak, że wpływ wyniku wyborów na notowania walut będzie ograniczony, gdyż przewidywano spadek popularności Partii Pracy, a zwłaszcza premiera Blaira.

Mniejsza przewaga w Izbie Gmin utrudni mu realizację zapowiadanych w czasie kampanii propozycji, dotyczących na przykład gruntownej reformy przestarzałego systemu emerytalnego czy zmniejszenia o 100 tys. osób, czyli jedną piątą, zatrudnienia w rządowej administracji do 2008 r. Oba te projekty są krytykowane przez wielu działaczy Partii Pracy.

Na notowania brytyjskiej waluty ma też wpływ kondycja tamtejszej gospodarki. Z najnowszego raportu wynika, że w kwietniu usługi rozwijały się wolniej niż miesiąc wcześniej i przed rokiem, a ta branża wytwarza niemal trzy czwarte brytyjskiego PKB. Gorszy wynik w sektorze usług nasilił spekulacje, że Bank Anglii utrzyma stopy procentowe na poziomie 4,75% na najbliższym posiedzeniu wyznaczonym na 9 maja. A gdy do tego doszło zwiększone ryzyko polityczne, uczestnicy rynku uznali, że lokalne maksimum tempa wzrostu gospodarczego i poziomu stóp procentowych Wielka Brytania ma już za sobą.

To ryzyko polityczne wynika nie tylko z mniejszej przewagi partii rządzącej w parlamencie, ale również ze słabnącej pozycji i popularności Tony?ego Blaira. Coraz głośniej i częściej mówi się, że raczej prędzej niż później zastąpi go na tym stanowisku obecny minister finansów Gordon Brown. A inwestorzy na ogół nie lubią zmian na szczytach władzy, a zwłaszcza niepewności co do tego, czy i kiedy do nich dojdzie.

Reklama
Reklama

Zmiana premiera może okazać się konieczna choćby dlatego, że Blair nie zdoła przekonać Izby Gmin do podniesienia podatków, a może się to okazać konieczne, gdyż deficyt budżetowy Wielkiej Brytanii wyniósł w ub.r. 3,2% PKB, czyli przekroczył próg wymagany przez Unię Europejską.

Tony Blair po raz trzeci zostanie premierem Wielkiej Brytanii.

Wygląda jednak na to, że Partia Pracy wygrała nie dzięki niemu, ale mimo jego przywództwa.

Już wkrótce na fotelu premiera

może go zastąpić minister

finansów Gordon Brown.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama