Indeks dużych spółek rozpoczął wczorajszą sesję od wzrostu. Bardzo szybko jednak niedźwiedzie opanowały rynek. Sprzyjały im nie najlepsze nastroje na europejskich parkietach. WIG20 wrócił do wsparcia tworzonego przez dołek z 28 kwietnia br. (1855 pkt). Na tym też poziomie indeks pozostał do godziny 14.30.
Dużo lepsze od oczekiwań dane o wzroście zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA (274 tys. wobec oczekiwanych 175 tys.), poprawiły nastroje na światowych rynkach. Skorzystały z tego polskie byki i tylko własnej niefrasobliwości zawdzięczają to, że WIG20 kończy tydzień nie na dziennych maksimach, a jedynie na poziomie 1874 pkt.
Na wykresie indeksu dużych spółek została wyrysowana świeca o kształcie młota. Razem z obroną wsparcia przy 1855 pkt stanowi ona doskonały pretekst do odbicia. Ale tylko do odbicia. Zdecydowana przewaga podaży, obrazowana przez czarne korpusy świec, utrzymujące się sygnały sprzedaży na dziennych oraz tygodniowych wskaźnikach oraz liczne i silne opory skutecznie zniechęcają przed kupnem akcji w najbliższym czasie. Jeżeli w przyszłym tygodniu złoty ponownie zacznie tracić na wartości wskutek spadków euro wobec dolara, to nawet scenariusz zakładający korekcyjne odbicie będzie zagrożony.
Aktualnie najbliższym oporem jest 1890,2 pkt (dołek z 2 kwietnia br.). Mimo, że w czwartek obronił się nie pozwalając na wzrost, to nie jest to istotna bariera. Takim poziomem są natomiast luki bessy z 27 kwietnia (1903,4-1911,6 pkt) i 18 kwietnia (1922-1952,4 pkt). O ile jeszcze, przy odpowiedniej determinacji popytu, można sobie wyobrazić przełamanie tej pierwszej, to już zamknięcie drugiej w najbliższym czasie pozostaje wątpliwe. Tym samym okolice 1950 pkt wyznaczają maksymalny zasięg ewentualnej korekty.
Mimo niekorzystnej sytuacji technicznej poprawiają się nastroje na rynku. W tym tygodniu wartość Wigometru wzrosła o 30 pkt. Wśród ankietowanych 45% oczekuje wzrostu, a 25% spadku wartości indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia. Podczas gdy przed tygodniem było to odpowiednio 32 i 42%.