Po raz pierwszy od wielu dni baza kontraktów terminowych znalazła się na plusie. Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, wyjaśniła się kwestia polityczna w naszym kraju. Od dłuższego czasu nad rynkiem ciążyło widmo dymisji rządu i czerwcowych wyborów. W sytuacji prowadzenia w sondażach PiS i prawdopodobnej koalicji z LPR, czyli partii postrzeganych jako populistyczne i rozliczeniowe, rynki finansowe były przestraszone groźbą chaosu w gospodarce i politycznych przepychanek. Jak powiedział Jan Kulczyk - pieniądz lubi ciszę. Na informację o odrzuceniu dymisji premiera złoty zareagował umocnieniem się. Groźba oddaliła się w czasie, a przecież do jesieni preferencje polityczne Polaków mogą się jeszcze zmienić. Drugim powodem wzmacniającym wiarę we wzrost była publikacja zaskakująco dobrych danych o bezrobociu w USA. Giełdy światowe zareagowały na nią silnym wzrostem.

Na tle tych wydarzeń stosunkowo słabo zachował się WIG20. Nie zareagował prawie wcale na utrzymanie się rządu Belki. Do 14.30, czyli do publikacji danych z USA czołgał się w pobliżu minimów - między 1855 i 1863 pkt. Od 28 kwietnia podąża w trendzie bocznym z dołkiem - 1852 pkt. Warto jednak zauważyć, że piątkowe zamknięcie było najwyższe od 6 sesji. Zmianę spadkowego trendu średnioterminowego będzie sygnalizować dopiero wybicie ponad 1900 pkt, a następnie pokonanie górnego ograniczenia linii trendu, aktualnie ok.1930 pkt.

W przypadku podążania na kolejnych sesjach indeksu w stronę północną należy się spodziewać wzrostu dodatniej bazy. Znaczna liczba krótkich, pozycji otwieranych spekulacyjnie przy niższych poziomach wywoła w takiej sytuacji ucieczkę i powiększy bazę.